|
Z
Niepokalaną
... w nadziei zbawienia Jesień
3(27) 2001
CHRZEŚCIJANIE Z PRZEKONANIA
Rozważania ks. Andrzeja Szostka MIC,
Rektora KUL-u,
w nawiązaniu do dokumentu Kongregacji Nauki Wiary
Dominus Iesus. O jedyności i powszechności zbawczej Jezusa
Chrystusa i Kościoła
Nie powinniśmy
kwestionować prawdy o jedynym pośrednictwie zbawienia przez Jezusa
Chrystusa, o czym mówi dokument Dominus Iesus.
Oczywiście, że wymiar realizacji tego pośrednictwa jest zanurzony
w tajemnicy Bożego działania. Nikt z przytomnych chrześcijan nie
będzie chciał twierdzić, że Japończyk, który nie miał nigdy
możliwości usłyszenia o Jezusie Chrystusie, urodził się, żył
i umarł w innej religii, jest skazany na potępienie.
Nie od dzisiaj chrześcijanie rozwinęli pewną
koncepcję rozumienia Kościoła, która wykracza poza księgi
parafialne, gdzie są zapisani wszyscy ochrzczeni. Od pierwszych
wieków chrześcijaństwa mamy koncepcję chrztu krwi, czyli
wszczepienia przez męczeństwo w Kościół tych, którzy nie mieli
możliwości spotkania się z Ewangelią wcześniej w pełniejszym
wymiarze. Mamy także istniejącą od dawna w teologii koncepcję
chrztu pragnienia. Kiedy więc mówimy, że poza Chrystusem i poza
Jego Kościołem nie ma zbawienia, trzeba nadać tej formule
odpowiednią treść. Natomiast dokument Dominus Iesus
zwraca uwagę na to, abyśmy wielorakości powiązania z Chrystusem
nie rozumieli tak, jakby Chrystus mógł być postawiony obok innych
pośredników zbawienia, że niby w chrześcijaństwie jest Pan
Jezus, a w buddyzmie - Budda, a w innych religiach jeszcze inna
postać, w islamie np. Mahomet. Nie mogę sobie wybierać
poszczególnych religii jak artykułów w sklepie. Skoro istnieje Kościół
i skoro człowiek został stworzony przez Boga jako istota rozumna,
powołana do szukania prawdy, to obowiązkiem każdego człowieka
jest jej poszukiwanie.
Niektórzy oburzali
się na autora dokumentu Dominus Iesus,
czyli na kard. Ratzingera, a także na Papieża, że tak
niedialogowo potraktowany jest Kościół katolicki w stosunku do
innych wyznań i do innych religii, że tak się w nim podkreśla pełnię
i jedyność zbawienia w Jezusie Chrystusie i Kościele katolickim.
Jeśli spotykam się z przedstawicielem innej religii, to oczekuję
od niego, że jest jej przedstawicielem z przekonania. Dialog jest
możliwy wyłącznie wtedy, kiedy spotykają się ludzie o różnych
szczerych poglądach, ale zarazem szukający prawdy. Gdyby partner
powiedział mi: "W gruncie rzeczy wszystko jedno, tak się stało,
że się urodziłem w kraju arabskim, dlatego wyznaję islam, ty
natomiast urodziłeś się w kraju europejskim, wobec tego wyznajesz
chrześcijaństwo, i wobec tego wszystko jest w porządku", to
byłbym dotknięty w swoim człowieczeństwie. To znaczy,
zakwestionowano by to, że jestem istotą rozumną, zdolną do
poznawania prawdy, szukania jej. W dialogu nigdy mogę nie dojść
do końca, może się okazać, że ograniczoność ludzkiego umysłu
jest tak wielka, że nie stać mnie na przezwyciężenie różnych
barier w tym względzie. W porządku, ale szukać trzeba. W ten
sposób ubogacam siebie i innych.
Dokument Dominus Iesus
odwołuje się do natury człowieka jako istoty rozumnej, zdolnej do
szukania prawdy, a nie do pozornego jedynie dialogu, który polega
na świadczonych sobie uprzejmościach.
Jeśli jestem katolikiem, to jestem nim nie tylko
dlatego, że zostałem ochrzczony, ale dlatego również, że
otrzymałem łaskę wiary i jestem przekonany o prawdzie tego, w co
wierzę. Gdybym był przekonany, że to wszystko jedno, rzuciłbym
kostką do gry na stole i popatrzył, czy mam być katolikiem, czy
niekatolikiem. Jeśli podejmuję dialog z przedstawicielami innych
religii, chcę podejmować z nimi dialog jako z tymi, którzy są
przekonani o prawdziwości swojej wiary. Nie będę się czuł obrażony,
jeżeli np. protestant powie mi, iż on jest przeświadczony o tym,
że Kościół katolicki wykrzywił Objawienie. Nie będę obrażony,
bo po cóż on miałby być protestantem,
gdyby był przekonany, że Kościół katolicki zawiera taką samą
pełnię prawdy, jak Kościół protestancki. Nie będę się też
czuł obrażony, jeżeli przedstawiciel religii pozachrześcijańskiej
powie, że polega ono na jednym wielkim złudzeniu, a prawda jest w
tym miejscu, w którym jest on. Na tym polega dialog, że spotykam
się z kimś, kto jest szczerze przekonany o słuszności poglądów,
które głosi, o prawdziwości religii, którą wyznaje. Jeśli mamy
wejść w ten dialog, to musimy w niego wejść jako chrześcijanie z
przekonania.
|