|
Z
Niepokalaną
... wypłyńmy na głębię
Wiosna 1(29) 2002
Brat Bronisław Załuski MIC ks.
Janusz Zawadka MIC
Dla Pana Boga trzeba umieć utonąć
Postać
brata Bronisława Załuskiego należy do jednej z piękniejszych
kart mariańskiej historii, urzeka, zadziwia i fascynuje. Był on człowiekiem,
któremu spodobało się zostać, i to w sposób niespotykany,
bratem zakonnym. Wszechstronnie wykształcony, ze znajomością
kilku języków obcych, z dwoma doktoratami (z filozofii i
agronomii), z ponad 30-letnią działalnością
wychowawczo-pedagogiczną, i przy tym prostota połączona z niesłychaną
uczciwością charakteru, tylko w części odsłaniają bogactwo
jego osoby.
Wszystko zaczęło się tak niewinnie. Pewnego
razu (było to w 1911 r. w Warszawie) spotkał on ks. Jerzego
Matulewicza. Młody wówczas student Bronisław przeżył olśnienie.
Osoba ks. Matulewicza, dziś błogosławionego, zauroczyła go. Na
usłyszaną propozycję życia zakonnego, o którym nie myślał,
odpowiedział negatywnie. Planował robić co innego. Ksiądz Jerzy
zwrócił się wtedy do niego ze słowami: "Dla Pana Boga
trzeba umieć utonąć".
Brat Załuski wyznał później: "Słowa
te przychodziły mi na pamięć żywo i wyraziście. Rozmyślałem
nad nimi, dochodząc do przekonania, że życie nasze w świetle
rozumu oświeconego wiarą winno służyć tylko wypełnianiu woli
Bożej. Wszystko inne, chociaż by samo przez się nie było złe,
nie przynosi zadowolenia, a przeciwnie, w chwili krytycznej sprawia
niepokój, jakbyśmy życie zmarnowali ".
Bronisław Załuski przychodzi na świat 6 maja
1888 r. w rodzinie ziemiańskiej w Żbijewku k. Włocławka. Swoją
mamę nazywa "aniołem dobroci", ojcu zawdzięcza prawość
sumienia. "Przedmiotem chluby – słyszy - nie mogą być
nigdy ani pochodzenie, ani herb, lecz książka i to, co w głowie".
Bronisław wzrasta w głębokiej atmosferze patriotycznej.
Nieustannie przypomina o tym zawieszony w gabinecie ojca obraz Mikołaja
Kopernika. W 1905 r. Bronisław bierze udział w strajku szkolnym.
Dwutygodniowy areszt to nieukrywany powód do chluby dla jego ojca.
W 1907 r. rozpoczyna studia w Warszawie, a następnie przenosi się
do Krakowa. Okres studiów to żywa działalność związkowa,
spotkania z ciekawymi ludźmi. Bronisław daje się wtedy poznać
jako dobry mówca, pisarz, organizator i kolega.
Do Zgromadzenia Księży Marianów wstępuje w
czerwcu 1916 r. Umiłowany Ojciec, tj. ks. Jerzy Matulewicz, pełni
rolę mistrza nowicjatu. Tam podczas trwającej jeszcze okupacji (I
wojna światowa), w warunkach bardzo trudnych - głód, zimno i brak
światła - kształtuje się nowe powołanie zakonne. Od 1919 r.
Bronisław Załuski rozpoczyna pracę na Bielanach. Oddaje się bez
reszty idei powołania gimnazjum i chrześcijańskiego wychowania chłopców.
Tutaj przyjdzie mu zostawić serce: najpierw jako nauczyciel i
wychowawca, a w 2 lata później już jako dyrektor. Pracuje z taką
pasją, iż wkrótce gimnazjum na Bielanach s taje
się jedną z najlepszych szkół tego rodzaju w międzywojennej
Polsce. Po wizytacji międzynarodowej komisji, bielańskie gimnazjum
uznano na równi z najlepszymi w Europie: Feldkirchen w Tyrolu i
Maredsous w Belgii. System szkoły opiera br. Załuski na etyce i
religii. Uczciwość i sumienność, Bóg i świętość to
nieustannie obecne wartości w nauczaniu chłopców. Załuski stoi
na stanowisku realizacji programu sięgającego korzeniami doświadczeń
z własnej młodości, celowego kształcenia młodzieży w
perspektywie potrzeb
kraju. "Imponował wszystkim – pisał jeden z uczniów –
swoją powagą, swymi umiejętnościami naukowymi, swymi wyczynami
sportowymi (jazdą konną, łyżwy – jazda figurowa) i tym, że był
bratem zakonnym. Nie do wiary: doktór, inżynier, dyrektor i brat
zakonny u Księży Marianów. To zmuszało nawet najbardziej
opornych chłopców do szacunku".
Dyrektor Załuski nieustannie zabiega o
podnoszenie kwalifikacji nauczycieli, starannie dobiera grono
pedagogiczne. Zdarza się, że jednego roku wyjeżdża na staż za
granicę do 8 nauczycieli. W 1936 r. posądzono go o sprzyjanie
tylko bogatym uczniom. W tej sytuacji jest zmuszony opuścić
ukochane Bielany. Po 2 latach nieobecności poproszono go o powrót
i ratowanie podupadłego gimnazjum.
Brat Załuski jest człowiekiem bardzo poważnie
traktującym zasady życia zakonnego. Zgromadzenie obdarza miłością,
służy mu swoimi najlepszymi siłami. Chętnie dzieli się swoim doświadczeniem,
wielokrotnie zgłasza inicjatywy i zabiega o jego rozwój.
Ulubionymi jego tematami są: cześć Maryi, pobożność i formacja
braci. Kaplica i kościół to miejsca, w których często i długo
spędza czas. Doniosłość postawy Bronisława Załuskiego polega
na wierności powołaniu jako brata. Wszechstronne jego talenty
niejednokrotnie są przyczyną namów przyjęcia święceń kapłańskich.
On jednak ich nie chce. Broni tożsamości i roli brata w
Zgromadzeniu. W tym odwołuje się do idei o. Matulewicza: brak
stroju duchownego u braci umożliwia wnikanie w różne środowiska
społeczne. Narzędziami pracy, o czym jest głęboko przekonany, obok
właściwej formacji, ma być przede wszystkim przykład własnego
życia. Bracia jako łącznicy czy pośrednicy między społeczeństwem
i kapłanami mają zabezpieczyć Zgromadzenie przed anachronizmem
spełnianych zajęć, przed dezaktualizacją potrzeb Kościoła.
Brat Załuski umiera 12 lutego 1963 r. w szpitalu
w Siedlcach, w czasie trwania Kapituły Prowincjalnej. |