|
Z
Niepokalaną
... powołani do świętości
Lato 2(30) 2002
SAMI, ALE NIE SAMOTNI... ks.
Piotr Fedorowicz MIC
Czy dzisiaj, kiedy Kościół z mandatu Chrystusa
tak odważnie broni godności i świętości małżeństwa i
rodziny, kiedy sprzeciwia się nienaturalnym i moralnie grzesznym
związkom homoseksualnym, jest możliwe, by ktoś żył samotnie z własnego
wyboru i cieszył się błogosławieństwem Boga oraz poparciem Kościoła?
Czy być samotnym to znak egoizmu i ucieczki od problemów małżeństwa
i rodziny, czy też trud i zadanie rozumiane jako realizacja swego
życiowego powołania? Czy samotność jest pełnym dramatyzmu
przekleństwem człowieka, który żyje sam, bo nie powiodło się
mu się w życiu - jak twierdzą niektórzy, albo okoliczności życia
sprawiły, iż nie założył rodziny bądź nie udało mu się
utrzymać więzi małżeńsk ich?
Czy też samotność może się stać błogosławieństwem,
rozumianym i przyjętym oraz przeżywanym jako dar i zadanie?
Jeśli ktoś czuje się osobą samotną i tak
określa swoje życie, zadaje sobie podobne pytania, stawia je również
Bogu i autorytetowi Kościoła nauczającego w imię Zbawiciela.
Pan Bóg stworzył nas na swój obraz i pragnie,
abyśmy byli szczęśliwi. Stale podtrzymuje nas swoją łaską, a
gdy upadamy podnosi mocą swego Zmartwychwstałego Syna przez
sakramenty. Od początku swego istnienia człowiek różni się od
innych stworzeń i choć pośród nich jest sam, to nie jest
samotny, jest otoczony szczególną miłością Boga. Człowiek jest
powołany do miłości, wertykalnej (tzn. do bycia z Bogiem) oraz do
tej horyzontalnej, zwróconej ku drugiemu człowiekowi. Opis
stworzenia mówi bowiem, że Bóg stworzył nas jako istoty społeczne
"Stworzył ich jako mężczyznę i kobietę" (Mt 19,4).
Bez relacji z innymi nie możemy ani żyć, ani rozwinąć swoich
uzdolnień. Jesteśmy też za siebie współodpowiedzialni, jako
jedna rodzina dzieci Boż ych.
Tymczasem wielu z nas zabiega jedynie o własne sprawy, czas
traktuje tylko jako pieniądz, nie zauważa innych, bo wpatruje się
w hołdowanie własnym zachciankom, skłonni jesteśmy zamykać się
- według Soboru Watykańskiego II - "w złotej samotni".
Jezus zaprasza nas do innego przeżywania naszej
samotności. Ile razy On sam był samotny: gdy nie rozumiano Jego słów
i znaków, intencji i misji, gdy Go podejrzewano i odrzucano. Świadomie
wybierał samotność, opuszczał grono apostołów, uczniów, słuchaczy,
by być sam. Ale było to sam na sam z Bogiem, nigdy w oderwaniu od
Niego. Jego samotność nie była ukierunkowana na ucieczkę od
innych, lecz z myślą o nich, by polecać ich na modlitwie Bogu
Ojcu. Tak też można przeżywać samotność - jako bycie bliżej
Boga, jako uczestniczenie w samotności Chrystusa, by potem iść ku
innym i nieść nadzieję do ich serc.
W jednym ze swych dokumentów Ojciec Święty
kieruje do osób samotnych m.in. takie słowa: "Pragnę dołączyć
jeszcze słowo dla tych osób, które ze względu na konkretną
sytuację życiową, w jakiej się znajdują, często nie z własnego
wyboru, uważam za szczególnie bliskie Sercu Chrystusa, godne miłości
i skutecznej troski Kościoła oraz duszpasterzy... Bardzo wiele osób
na świecie, niestety, nie może w żaden sposób odwołać się do
tego, co określa się w ścisłym sensie pojęciem rodziny...
Wszelako dla nich wszystkich istnieje >>dobra nowina o
rodzinie<<. Tym, którzy nie mają rodziny naturalnej, trzeba
jeszcze szerzej otworzyć drzwi wielkiej rodziny, którą jest Kościół,
konkretyzujący się następnie w rodzinie diecezjalnej,
parafialnej, w podstawowych wspólnotach kościelnych i w ruchach
apostolskich. Nikt nie jest pozbawiony rodziny na tym świecie: Kościół
jest domem i rodziną dla wszystkich, a szczególnie dla
>>utrudzonych i obciążonych<< ".
Pamiętaj - i dla Ciebie istnieje Ewangelia o
rodzinie. Kościół jest twoim domem i rodziną. Możesz w nim
znaleźć swoje miejsce, wystarczy trochę otworzyć serce i zauważyć,
że w twoją samotność chce wkroczyć Bóg i ukazać ci, jak ją
możesz godnie i dostojnie przeżyć. Zauważysz blisko siebie tych,
którzy boleśniej i bez nadziei przeżywają swoje życie i swoją
samotność. Zauważysz młodych i dzieci, którzy czekają na pomoc
i twój czas, małżeństwa potrzebujące różnorakiego wsparcia,
starszych, którzy na jesieni swego życia nie mają nikogo, kto by
ich wysłuchał. Wtedy uwierzysz, że również twoja samotność
jest darem i zadaniem, że nie przegrałeś swego życia, ale
kroczysz drogą do świętości, do nieba. |