Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich
Linia modlitwy
Pielgrzymki
Spotkania
Publikacje
Bractwo szkaplerzne
Strona główna

Z Niepokalaną
... przyjmijmy Zbawiciela        Zima 4(32) 2002

Boże Narodzenie w mariańskim seminarium       br. Rafał Zalewski MIC

Kilka lat temu przełożeni zaproponowali, abyśmy Boże Narodzenie, spędzane do tamtej pory w różnych mariańskich domach, przeżywali we wspólnocie seminarium. Szybko okazało się, że pomysł był bardzo dobry, a wspólne święta przyniosły nam, seminarzystom, wiele radości. Chcę krótko podzielić się z Wami tym, jak przeżywamy ten czas.
Tak jak w każdym domu, przygotowania na kilka dni przed świętami ruszają pełną parą. Na początek odpowiedni podział zadań - senior wyznacza kilka ekip, które mają zadbać o wszystko. Dopiero w tak dużym jak nasz domu można poczuć, co to znaczy generalne sprzątanie: kilkadziesiąt okien do umycia, sale wykładowe, korytarze, refektarz, obie kaplice. Na 2-3 dni przed Wigilią kuchnia na kilka godzin staje się rzeźnią: dwóch „oprawców” uśmierca pływające wcześniej w wannie ryby, po czym je oczyszczają, by ułatwić pracę paniom. Zabawa przy tym jest przednia! Ważne zadanie stoi przed plastykami; do nich należy przystroić dom, żeby wyglądał jak najpiękniej. Dekorują zatem z całych sił kaplicę i klatkę schodową, gdzie od kilku lat między piętrami znajduje się specjalna obrotowa konstrukcja, wykonana przez jednego z naszych księży, na której od czasu do czasu umieszcza się nowe materiały, nie tylko przy okazji świąt. Na Boże Narodzenie pojawia się awangardowa styropianowa choinka, a na niej tradycyjne już cukierki; podświetlona prezentuje się nadzwyczaj okazale. Przygotowanie prawdziwych choinek to od lat zadanie najmłodszych; uwijają się wokół tego bracia z I roku.
Kiedy dom już lśni i wszystkie sprawy, w tym także świąteczne ubranie, są dopięte na ostatni guzik, nadchodzi ten najpiękniejszy dla nas moment - zaczyna się Wigilia Bożego Narodzenia. Najpierw gromadzimy się w kaplicy, gdzie wspólnie odmawiamy uroczyste nieszpory. Po ich zakończeniu ks. Przełożony błogosławi opłatki, i z kolędą na ustach przechodzimy do refektarza. Rozpoczynają się życzenia - najpierw przełożonego dla całej wspólnoty, potem indywidualne, które trwają około 2 godzin! Nie ma się co dziwić, jest nas przecież ponad sześćdziesięciu. Czas składania życzeń to szczególny moment, kiedy staję twarzą w twarz przed moim bratem i dziękując mu za to, że jest, życzę, by i w nim narodził się Jezus. Życzenia trwają, a niektórzy muszą zakończyć je wcześniej - specjalna ekipa wyznaczona do kuchni musi teraz podać na stół to wszystko, co przygotowały panie, i to czym prędzej, bo po prawie dwóch godzinach łamania się opłatkiem wszyscy są już bardzo głodni!
Wieczerza przebiega jak w każdym polskim domu, dania tradycyjne, znane wszystkim - bracia z zagranicy opowiadają, co u nich podaje się na stół wigilijny. Po jakimś czasie do akcji wkracza nasza seminaryjna kapela i rozpoczyna się kolędowanie we wszystkich możliwych językach, nawet po brazylijsku czy ormiańsku. Mamy specjalnie na tę okazję przygotowane śpiewniki, a przed dwoma laty nagraliśmy nawet płytę z kolędami. Gdy już trochę pośpiewamy, pora na... prezenty! Ponieważ w naszym domu mieszkają tylko grzeczne dzieci, toteż Mikołaj nas nie omija. Zawsze jest z tym wielka heca; Mikołaj zwykle przybywa z dwoma aniołkami, którzy dźwigają za nim worek z prezentami i wymyślają jeden przez drugiego zadania dla tych, którzy chcą otrzymać podarek. W sposób szczególny potraktowani są wychowawcy i pozostali księża… zwykle radzą sobie znakomicie, odkrywając przed nami swoje talenty, o których wcześniej nie wiedzieliśmy. Gdy wieczerza się kończy, rozchodzimy się na jakiś czas, m.in., by świętować imieniny br. Adama i oczekiwać zapowiedzianych telefonów od rodziców - wszystkie linie są wtedy bardzo gorące! 
Najważniejsze uroczystości odbywają się oczywiście o północy. Po wygaszeniu wszystkich świateł, do kaplicy, której mrok rozświetla tylko jedna świeca niesiona przez przełożonego, wchodzi w ciszy uroczysta asysta liturgiczna, która po dojściu do ołtarza klęka. Wszyscy adorują przez chwilę Jezusa w żłóbku, po czym przełożony intonuje Wśród nocnej ciszy i rozpoczyna się piękna liturgia Narodzenia Pańskiego, bardzo świąteczna, starannie przygotowana. Po jej zakończeniu, choć pora jest już przecież późna, nikt nie myśli o tym, by iść spać - zostajemy w kaplicy, by dalej kolędować, dziękując Bogu za to, że wciąż do nas przychodzi. Są więc śpiewy i tańce - radość jest ogromna, atmosfera wspaniała. Najwytrwalsi zostają nawet do trzeciej w nocy. Kiedyś kilku braci wyszło na ulicę, by śpiewać kolędy całemu osiedlu!
W dzień Bożego Narodzenia gromadzimy się na uroczystej jutrzni, a po śniadaniu - na Eucharystii. Potem jest czas do zagospodarowania - niektórzy idą „w pielgrzymkę” po kościołach Lublina, by obejrzeć żłóbki, także ten największy w centrum miasta, z prawdziwymi zwierzętami, gdzie mieszkańcy i znani artyści zbierają się na wspólne kolędowanie. Inni spotykają się w pokojach, by przy świątecznej kawie i słodkościach śpiewać - do ostatniej zwrotki - już nie tylko kolędy, ale również najpiękniejsze pastorałki, z pożółkłych już nieco kantyczków. Z pewnością nie ma drugiego takiego czasu w ciągu roku, kiedy tyle razem śpiewamy - od rana do wieczora, także przy wszystkich posiłkach. Jeszcze inni bracia chodzą po pokojach jako kolędnicy, deklamując piękne wierszyki i… żądając za to słodyczy. Tak mijają nam oba dni świąteczne, po czym rozjeżdżamy się do naszych rodzin, by pobyć trochę także z nimi, by dzielić się radością, której sami doświadczyliśmy. Wracamy 6 stycznia, w uroczystość Objawienia Pańskiego, czyli dzień kolędy w seminarium, która kończy obchody Bożego Narodzenia. Po Mszy św. idziemy na najwyższe piętro i śpiewając kolędy, zachodzimy do wszystkich pokojów i innych pomieszczeń (sale wykładowe, refektarz, kuchnia itp.), które ksiądz (jeden z wychowawców) kropi wodą święconą, a ministranci okadzają i oznaczają kredą drzwi.
Święta w seminarium to piękny czas, całkiem wyjątkowy, który pozostaje w sercu i w pamięci na długo. Najcenniejsze wydaje się to, że lepiej pomagają zrozumieć, jak wielkim darem jest wspólnota, i dziękować za nią Bogu także w ciągu roku, pośród szarej codzienności, Bogu, który każdego dnia na nowo rodzi się w naszych sercach i zaprasza nas, abyśmy i my rodzili się dla Niego.

Aktualności

Zgromadzenie
Księży Marianów w Polsce
Stowarzyszenie
w USA
Wydawnictwo
Księży Marianów
Sanktuarium
w Licheniu

 

CENTRUM  STOWARZYSZENIA  POMOCNIKÓW  MARIAŃSKICH
ul. Gdańska 6A, 01-691 Warszawa        tel. 833-74-05; fax: 833-32-33
e-mail: spm@marianie.pol.pl 

Numer rachunku bankowego:
PKO SA VII/O Warszawa 53-1240-1109-1111-0000-0515-2270