Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich
Linia modlitwy
Pielgrzymki
Spotkania
Publikacje
Bractwo szkaplerzne
Strona główna

Z Niepokalaną
... przyjmijmy Zbawiciela        Zima 4(32) 2002

Żyć według myśli Bożych       ks. Wojciech Skóra MIC

W proroctwie Jeremiasza Bóg skarży się, że został odrzucony przez lud wybrany, ponieważ Izraelici zgrzeszyli. Rozważając, co znaczy przyjąć Zbawiciela, wypada zastanowić się na tym, czym jest grzech. Ma on – podobnie jak miłość – swoją „głębię”. Można grzeszyć niejako na czterech poziomach: pierwszym jest niezachowanie przykazań Bożych i kościelnych, drugim - zaniedbanie dobra, które moglibyśmy uczynić, kolejnym - zamknięcie się na swoje życiowe powołanie lub też nierealizowanie go w sposób wierny, czwartym wreszcie - niezgoda na współcierpienie ze Zbawicielem w momentach doświadczeń i trudności. Owo pogłębione spojrzenie na grzech uświadamia nam, że aby żyć według myśli Bożych, nie wystarczy być poprawnym chrześcijaninem, znać i starać się realizować Dekalog czy być tzw. „dobrym człowiekiem”, który cieszy się dobrą opinią innych ludzi.
W jakież zakłopotanie Jezus wprowadza uczniów, gdy stwierdza, że jego pokarmem jest pełnienie woli Bożej. Pokarmem, a więc tym, co syci, co daje siłę do życia, co umożliwia istnienie. Jezus tym samym odsłania takie pokłady swego synowskiego Serca, których nikt i nic nie jest w stanie nakarmić poza samym Bogiem. Sens swego życia i posłannictwa Syn Boży widzi w wypełnieniu zamiaru swego Ojca Niebieskiego. Jedność myśli, decyzji i woli Jezusa z Ojcem umożliwia Mu odnowienie godności człowieka skażonej grzechem. Dlatego św. Paweł nazwie Chrystusa Nowym Adamem. Uczniowie z czasem odkryją, że są powołani przez Jezusa do podobnej jedności z Jego wolą. „Kto mnie słucha, słucha Ojca, który mnie posłał”, aby w sobie odnaleźć głębokość serca, która pochodzi od Stwórcy. 
Przez słuchanie słów Pana i zachowanie ich w życiu uczniowie stają się Bożą rodziną, „krewnymi” Syna Bożego, a więc synami Bożymi. Ale to nie wystarczy: przyjąć Zbawiciela, oznacza wejść na drogę naśladowania Go i upodabniania się do Niego. Ewangeliczne „poznać” nie oznacza wiedzy o kimś, ale zjednoczenie w miłości (stwierdzenie św. Piotra „myśmy uwierzyli i poznali” jest wyznaniem miłości do Jezusa; dla Piotra i innych Apostołów stanowi zaproszenie do słuchania Go, podążania za Nim, do życia powołaniem otrzymanym od Niego). Jezus nie powołał Apostołów, by najpierw byli apostołami, ale by Mu towarzyszyli, a więc stali się Jego przyjaciółmi. Pierwsze spotkania Pana z uczniami znamionuje właśnie zaproszenie do głębszej i bliższej relacji, gdyż chrześcijaństwo o tyle zachowuje swoją prawdziwość, o ile odnosi się do Chrystusa. Nam zdarza się mylnie kojarzyć nasze korzenie z chrztem (stąd „chrześcijanin”), a nie z samym Chrystusem (w Antiochii nazwano uczniów christianoi, czyli Chrystusowymi). Zwracając na to uwagę, nie pomniejszamy wagi sakramentu chrztu, ale pragniemy dostrzec zaproszenie, które z niego wypływa, abyśmy przez całe życie podążali „z” Chrystusem i „za” Nim królewską drogą krzyża. 
Jakże często spotykamy się z chrześcijaństwem, które można by nazwać „tak, ale...”. Jest w nas zgoda na ogólne, przeciętne realizowanie naszego powołania w wierze, ale gdy do naszych serc przychodzi zaproszenie Jezusa do większej zażyłości z Nim, zachowujemy się jak bogaty młodzieniec, który w swoim sercu – mimo dobrej woli bycia człowiekiem Bożym - oszacował szybko, co straci z tego, co jest jego dotychczasowym życiem, w zamian za bliskość z Jezusem, i wycofał się. Takie zaproszenie może dotyczyć ludzi każdego stanu i powołania życiowego, by na serio wejść w to, co mi Bóg przeznaczył, czy to podążając w małżeństwie czy na drodze życia konsekrowanego, czy to w kapłaństwie, co dnia coraz bardziej upodabniając się do Chrystusa Pasterza, czy też w samotnym życiu płodnym dobrocią ludzi i radością, że w tej samotności jest Bóg. 
Pan Bóg ma wiele możliwości, by nas zbawić, a Jego miłosierdzie nie zna granic. Jakże jednak trudnym do przebicia murem dla Jego miłości może okazać się niezgoda, by to On ułożył moje życie teraźniejsze i przyszłe. Dla jednych może to stanowić radość podążania z Chrystusem Mistrzem i Panem, dla innych, np. nieuleczalnie chorych, wspólną drogę z cierpiącym Sługą Jahwe. Zawsze jednak chodzi o to, czy Chrystus jest centrum mojego życia, a Jego Ewangelia zasadniczym punktem odniesienia. 

Aktualności

Zgromadzenie
Księży Marianów w Polsce
Stowarzyszenie
w USA
Wydawnictwo
Księży Marianów
Sanktuarium
w Licheniu

 

CENTRUM  STOWARZYSZENIA  POMOCNIKÓW  MARIAŃSKICH
ul. Gdańska 6A, 01-691 Warszawa        tel. 833-74-05; fax: 833-32-33
e-mail: spm@marianie.pol.pl 

Numer rachunku bankowego:
PKO SA VII/O Warszawa 53-1240-1109-1111-0000-0515-2270