Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich
Linia modlitwy
Pielgrzymki
Spotkania
Publikacje
Bractwo szkaplerzne
Strona główna

Z Niepokalaną
... przyjmujemy Boże dary   Wiosna 1(37) 2004

Brać czy dawać? / ks. Janusz Zawadka MIC

Komu łatwiej jest dawać: biednemu czy bogatemu?
Komu łatwiej jest brać: ubogiemu czy zamożnemu?

Czy warto poświęcać się, dawać? Czy ktoś nas nie zechce wykorzystać? Czy więcej jest radości w dawaniu, czy też w braniu? Te i inne pytania dotyczą tematu starego jak świat.

Jest on nieodłącznie związany z historią człowieka. Już od najmłodszych lat uczymy się go przez rodziców, szkołę i dom, zdolności brania i dawania, dzielenia się i otrzymywania.

Pismo św. przytacza wiele przykładów np. sknerstwa, chciwości, dobroci, szczodrobliwości. Komu łatwiej przejść przez ucho igielne (Mk 10,23-27), wielbłądowi czy człowiekowi?

Bogacz, którego Jezus przytacza za przykład, zgromadził tak wiele dóbr, że przysłoniły mu one świat. Można powiedzieć, że chce się on wepchać do nieba z tym wszystkim, co ma. Przejście przez bramę staje się dla niego niemożliwe, ona jest za ciasna, tak jak i jego serce. Człowiek ten nie zauważa zależności nieba od dobroci, zbawienia od dziękczynienia, radości od dzielenia się. W takim wypadku bezrozumnemu zwierzęciu, tj. wielbłądowi, będzie łatwiej przejść przez ucho igielne niż człowiekowi.

Podobną postawę widać u bogacza, któremu obrodziło pole (Łk 12,16-21). Kazał on zburzyć spichlerze i pobudować nowe, aby móc jeszcze bardziej cieszyć się swoim bogactwem. Upojony posiadaniem, jest obrazem całkowitego zaprzeczenia dawania, dzielenia się z innymi. Nikt nie wydaje się wolny od takiej pokusy. Dotyczy ona każdego człowieka niezależnie od wieku i stanu posiadania. Oto pewnego razu jakiś młodzieniec pyta Jezusa, co ma zrobić, aby się zbawić? (Mk 10,7-22) Jezus proponuje mu, aby sprzedał to, co ma i rozdał ubogim. Propozycja odnosi się do człowieka, który jest na wysokim poziomie moralnym (od najwcześniejszej młodości zachowywał wszystkie przykazania). Niestety, to wszystko okazało się za mało. Nasz młodzieniec odszedł smutny, bowiem posiadał zbyt wiele majętności.

 

             Przykładem wielkiej szczodrobliwości w Ewangelii jest niewątpliwie postawa Zacheusza (Łk 19,1-10). Wcześniej był on powszechnie uznawany za skąpca i chciwca. Po cudownym spotkaniu z Jezusem, z miejsca oddaje połowę swojego majątku. Tym, których skrzywdził, w czwórnasób wynagradza.

Dążność do bogacenia się charakteryzuje negatywnie coraz bardziej nasze społeczeństwo. Przybywa postaw nacechowanych egoizmem, zadowoleniem z siebie i konsumpcją. Tak zwana znieczulica nierzadko wypływa ze sloganów, jakimi zwykliśmy się karmić: “nie opłaca się być dobrym”, “niech inni pomagają, bo mnie nie stać”, “nie mam czasu”, “nie mam pieniędzy” itp. Coraz częściej przechodzimy ulicą obojętnie. Zdarza się i tak, że dający poniżają. Pytanie czy dawać? nie straciło nic na aktualności w obliczu coraz większych niesprawiedliwości i poszerzającego się obszaru ubóstwa. Wręcz przeciwnie! Czasami, zwłaszcza na dworcu lub na ulicy, doświadczamy bezradności, co robić! Nikt nie da gotowych recept, bo takowych nie ma.

Wzorem dla chrześcijanina jest zawsze Jezus i Jego dobroć. Bez Niego wszystko byłoby bezsensowne. Na pewno dar uczyniony drugiemu jest wielką radością, którą można samemu odczuć. Radość, a nawet łzy szczęścia widziane u człowieka, któremu coś się dało czy pomogło, potęgują radość u dającego. Może to właśnie miał na myśli Jezus, kiedy mówił: “Dawajcie, a będzie wam dane”; “Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi”.

Jakże wielu ludzi okazuje serce innym, bo sami stali się dłużnikami innych. Ojciec Piotr (Abba Pierre) zasłynął z tego, że pomógł spotkanemu na moście człowiekowi, dał mu różaniec, przyjął do siebie. Potem okazało się, że był to zabójca, który skończył właśnie odsiadywanie wyroku i nie miał dokąd się udać. On to był jednym z pierwszych, który razem z Abba Pierre’em zaczął budować pierwsze wspólnoty Emmaus, wspólnoty dla najuboższych, bezdomnych, łachmaniarzy. Ileż to osób “kupiła” swoją dobrocią bł. już Matka Teresa z Kalkuty. Jej, jak to się zwykle mówi i zazdrości, wcale nie było tak łatwo. Nie miała co ani z czego dawać, bo sama była biedna. Wystarczyło jej nadzwyczaj gorące serce. Ileż musiała cierpieć, kiedy np. podarowując matce z dzieckiem na ręku kubek mleka, zauważała, że się spóźniła - dziecko było już tak wygłodzone, że na jej oczach zmarło. “Nikt nie może powiedzieć, że nic nie ma do dania drugiemu. Każdy z nas ma chociażby jeden talent, którego inny człowiek nie posiada” - zwykł mawiać papież Jan XXIII.    

Co więc robić, dawać czy nie, dzielić się z innymi, czy też zachować dla siebie? Komu łatwiej: dającemu czy biorącemu? Bez przykładu Jezusa wszelkie próby spojrzenia na tę kwestię będą wyglądały mizernie.

Największym dla nas przykładem, wzorem “dawania i brania” jest sakrament Eucharystii. W pierwszym rzędzie Eucharystia to dziękczynienie, zaproszenie do bycia dobrym, do szczodrobliwości, do dzielenia się. Tej szkoły świat nie powinien zapomnieć. Tej szkoły tym bardziej chrześcijanin nie może zaprzepaścić. Mówiąc inaczej, Komunia św., ta, którą się przyjmuje na Mszy św., to szkoła dziękowania. Eucharystia jest darem Ojca, który przemienia świat. Każdy dar, jaki my czynimy drugiemu człowiekowi, przemienia podwójnie: po pierwsze serce obdarowanej osoby, po drugie – osobę obdarowującą czyni lepszą.

Eucharystia jest też szkołą brania. Tutaj wszyscy jesteśmy biedni, przerażająco biedni. Żaden stan urodzenia, szlachetny tytuł, stanowisko ani konto bankowe nie mają najmniejszego znaczenia. Przychodzimy do Chrystusa, aby nam dał... życie, zdolność do miłowania, pokój, zdrowie itd. Chrystus daje, abyśmy i my dawali innym. Jeszcze inaczej, Chrystus przebacza nam, abyśmy i my przebaczali innym. Chrystus kocha nas, abyśmy ty i ja kochali innych. Nie ma Eucharystii dla samego siebie. Chrystus daje nie poniżając, nie oblicza strat i zysków. Ponoć najbardziej onieśmielają darmowe prezenty. I tak chyba jest. Eucharystia to darmowy prezent, który onieśmiela. Niestety, wielu ludzi można napotkać wśród chodzących do kościoła, którym koło nosa przechodzi ta prawda. Co więcej, pokochani przez Chrystusa, boją się pokochać samych siebie i obdarować tym darem innych. “Każdy ma coś, czego inny człowiek nie posiada”. “Każdy ma coś, co mógłby innemu podarować”.

Aktualności

Zgromadzenie
Księży Marianów w Polsce
Stowarzyszenie
w USA
Wydawnictwo
Księży Marianów
Sanktuarium
w Licheniu

 

CENTRUM  STOWARZYSZENIA  POMOCNIKÓW  MARIAŃSKICH
ul. Gdańska 6A, 01-691 Warszawa        tel. 833-74-05; fax: 833-32-33
e-mail: spm@marianie.pol.pl 

Numer rachunku bankowego:
PKO SA VII/O Warszawa 53-1240-1109-1111-0000-0515-2270