|
Z
Niepokalaną
... bądźmy znakiem Jezusa
Chrystusa
Zima 4(48) 2006
Prostujcie ścieżki Panu! / ks. Janusz Zawadka MIC
Każda historia wiary jest w rzeczywistości historią miłości, która szuka, walczy i pragnie być znaleziona. Adwent – to czas refleksji nad tym, jaka jest właściwie ta moja miłość do Boga, czy jej szukam, pragnę, a nawet - czy o nią walczę?
Adwent to czas wybitnie nastawiony na przyszłość - jako przygotowanie do Bożego Narodzenia i - jako przygotowanie na powtórne przyjście Pana, Zbawiciela, który powiedział: „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny”. Z napięcia między „dzisiaj” i „jutro”, między „doświadczeniem” i „oczekiwaniem” rodzi się postawa wiary lub nie-wiary.
Jeżeli jesteś człowiekiem przygniecionym codziennymi troskami, niepowodzeniami, a nawet i bezsensem życia (bezrobocie, liche zarobki, samotność), to adwent jest najlepszym czasem dla ciebie, aby na nowo odkryć nadzieję. Zwątpienie jest bowiem cechą tych ludzi, którzy negują przyszłość, którzy mówią „to wszystko nie ma sensu”. Chrześcijanin to człowiek, który skierowany jest ku przyszłości, to człowiek nadziei. Jesteś po to, by dawać nadzieję innym, zwłaszcza tam, gdzie jej najbardziej brak. Rozejrzyj się tylko dobrze.
Chrześcijańska nadzieja, jest taką postawą, która nie powstaje z braku, tylko z pełni miłości.
W adwencie rozbrzmiewają słowa „Marana tha” – „Przyjdź, Panie” (lub „Maran atha” – „Pan przychodzi”). Jest to starożytne wyznanie wiary, które łączy w sobie obietnice z pewnością, nadzieję z przyszłością, sens życia z Bogiem, i zarazem jest to modlitwa chrześcijańskiej wspólnoty.
W adwencie chodzi o to, aby na nowo odnaleźć drogę do Boga jako źródła początku i sensu własnego życia. Co należałoby zrobić?
Najpierw rozprawić się z poglądem typu „nie mam czasu”. Wszystko, co piękne, wartościowe i głębokie, wymaga cierpliwości, umiejętności czekania, otwarcia się. Na taką postawę wskazuje nam Matka Boża, która nazywana jest „Matką adwentu”. W życiu codziennym mamy sporo okazji, aby wykazać się cierpliwością. W życiu czeka się na lekarza, na autobus, na egzamin itp. Jest to cnota, której trzeba się uczyć. Maryja całą sobą pokazuje, jak należy czekać na Zbawiciela. Nie goń więc za wszystkim. Zatrzymaj się! Niech pomogą ci w tym słowa św. Anzelma: „Dalejże, słaby człowieku, porzuć na chwilę swoje zajęcia, skryj się nieco przed natłokiem własnych myśli. Porzuć uciążliwe troski i wzgardź męczącymi cię roztargnieniami. Oddaj się Bogu i odpocznij w Nim trochę”.
W adwencie spotykamy postać św. Jana Chrzciciela, który wskazuje nam drogę do Mesjasza, tę jedyną i najbardziej słuszną. Jego zawołanie „Prostujcie ścieżki Panu” jest zaproszeniem do nawrócenia, do odnowy życia. Jeżeli jesteś przytłoczony winami, prześladują cię myśli niezadowolenia z siebie, to adwent jest najlepszym czasem, aby powstać i zwrócić się ku Bogu. Wybierz się o świcie na roraty do Kościoła. Pojednaj się z Bogiem. Wyznaj swoje grzechy Panu, który sam będąc ubogi (narodził się w stajence), przychodzi, aby ubogacić ciebie. Zacznij więc modlić się, znajdź czas dla Niego. Bóg jest Bogiem nadziei, „wierny w swoich obietnicach, uczynił z siebie naszego dłużnika, nie z tego tytułu, jakoby coś wziął od nas, lecz stąd, że nam wiele obiecał”. Święty Augustyn dodaje dalej, że obiecał nam życie wieczne.
Okres adwentu niech będzie zatem czasem błogosławionym poszukiwania Boga. „Niech Cię szukam, pragnąc Ciebie, niech Cię pragnę, szukając, niech Cię znajdę, kochając, niech Cię kocham, znajdując (św. Anzelm). |