Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich
Linia modlitwy
Pielgrzymki
Spotkania
Publikacje
Bractwo szkaplerzne
Strona główna

Z Niepokalaną
... przyjmujemy zmartwychwstałego Chrystusa   Wiosna 1(49) 2007

Tajemnica śmierci i zmartwychwstania w świetle Biblii / ks. prof. Waldemar Chrostowski

Śmierć jest czymś tak oczywistym, jak życie. Każdy, kto się urodził, musi umrzeć. Paradoksem jest jednak to, że tak życie, jak i śmierć stanowią tajemnicę. Człowiek wie, że umrze, a więc nieuchronnie zbliża się do śmierci, zadając sobie przy tym pytanie, czy ta nieuchronność jest absolutnie ostateczna, to znaczy, czy śmierć stanowi koniec, a może – jak tego pragnie - bramę do nowej egzystencji. Te pytania stawiał sobie również człowiek starożytny, są zatem obecne na kartach Biblii.

„Śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli” (Rz 5,12)
W naturę świata stworzonego przez Boga była od początku wpisana przemijalność.
Bóg stworzył światłość i ciemność, sklepienie w środku wód oddzielające „wody górne od dolnych”, ląd i morze, rośliny i „trawy wydające nasienie”, słońce, księżyc i gwiazdy, by „wyznaczały pory roku, dni i lata”, istoty żywe, które otrzymały dar płodności oraz człowieka, który otrzymał przykazanie płodności. Zmiany pór roku oznaczały obumieranie i odradzanie się roślinności; płodność istot żywych oznaczała ich zdolność do prokreacji; płodność ludzi niosła ze sobą także następstwo pokoleń, a więc rytm poczęcia, narodzin, wzrastania, dojrzewania i starości. Często się twierdzi, że śmierć przyszła później, jako kara za grzech pierwszych rodziców. Była to jednak śmierć pojmowana jako egzystencja bez Boga, nie zaś ta, która stanowi naturalne następstwo przemijania. Tekst biblijny nie mówi, iż pierwsi ludzie mieli w ogóle nie umierać. Gdyby tak było, jak możliwe byłoby następstwo pokoleń? Stan niewinności, w jakim żyli, oznaczał, że nie traktowali oni śmierci fizycznej jako zagrożenia, wiedzieli bowiem, że stanowi przejście do nowego życia.
Grzech rozerwał ścisłe więzi ludzi z Bogiem oraz wzajemnie międzyludzkie. Egzystencja naznaczona grzechem, stała się egoistyczna. Skutki grzechu dotknęły też wymiaru następstwa pokoleń, a jednym z ich przejawów jest ból związany z wydawaniem przez kobietę dziecka na świat. Wraz z grzechem śmierć stała się prawdziwym nieszczęściem. „Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć” (Rz 5,12). Utrata przyjaźni z Bogiem sprawiła, że ziemska egzystencja nabrała jeszcze bardziej cech przemijalności. Bolesnym problemem stało się poczucie osamotnienia i utrata dotychczasowej pewności, której źródłem była radość z bliskości Boga. Śmierć jest postrzegana jako nieuchronna, a zarazem w pewien sposób mroczna, kończy bowiem jedyną egzystencję, wyznaczoną przez życie od poczęcia do śmierci, czyli w obrębie doczesności. Człowiek tęskni za wiecznością, przeczuwa ją, a przecież nie ma takiej pewności, jaką miał przed grzechem. Mimo to wie i pamięta, że Bóg jest Panem życia i śmierci.
Gdy osłabła perspektywa wieczności, człowiek skupił się na tym, co doczesne. Pod tym względem biblijni Izraelici, naród Bożego wybrania, podzielali przekonania swoich pogańskich sąsiadów. Ideałem stało się posiadanie potomstwa, bo w nim człowiecza egzystencja zyskuje wymiar przedłużenia. Nie można było przeniknąć tajemnicy śmierci, podobnie jak nieprzeniknione misterium stanowiła tajemnica cierpienia, zwłaszcza cierpienia niewinnych. Wyobrażenia o życiu pozagrobowym i stanie lub miejscu znanym jako Szeol były bardzo mgliste.

„Gdzież jest, o śmierci, twój oścień”? (1 Kor 15,55)
Nadzieja na interwencję Bożą, która skruszy brzemię śmierci, była oparta na ustawicznej obecności Boga w dziejach Izraela i w losach Jego poszczególnych wyznawców. Bóg nie pozostał obojętny na niepewność związaną ze śmiercią. Stawało się coraz bardziej jasne, że Bóg, który wybrał Izraela i go prowadził, nie mógłby ograniczyć swojej łaskawości jedynie do tego, co doczesne. Śmierć stanowiłaby w jakiś sposób przegraną Boga i Jego zamysłu stworzenia. Stopniowo kształtowało się poczucie ostatecznej nagrody i kary, których zasięg wykracza poza doczesność. Pod koniec czasów Starego Testamentu te oczekiwania i nadzieje na tyle okrzepły, że pojawił się zwyczaj modlitwy za zmarłych oraz płynąca z wiary pewność, iż doczesność znajduje swój sens jedynie w zestawieniu z wiecznością, przy czym obydwa wymiary należą do Boga.

Dziewicze poczęcie Jezusa w łonie Maryi zapoczątkowało radykalnie nowy etap Bożej ekonomii zbawienia. Syn Boży stał się człowiekiem, dzięki czemu człowieczeństwo odzyskało swoją godność. Słowa Maryi: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” (Łk 1,40-41) wychodzą poza perspektywę doczesności, gdyż zbawienia obiecanego i zrealizowanego przez Boga, nie ograniczają żadne granice, nawet śmierć. Bóg przezwyciężył grzech i zło, które wprawdzie nadal istnieją, ale utraciły niszczycielską moc, bo dominuje nad nimi miłosierdzie i łaska. Święty Paweł napisał: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (Rz 5,20-21). 

Jezus często uczył o życiu wiecznym i zachęcał, by je osiągnąć. Wielokrotnie zadawano Mu pytania, czym ono jest oraz jak wygląda. Odpowiedzią stało się zmartwychwstanie, o którym Paweł zaznaczył, że „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy z tych, co pomarli” (1 Kor 15,20). W pierwszy wielkanocny poranek przy Pustym Grobie w Jerozolimie uwidoczniła się zasadnicza różnica między doczesnością, której wyrazem były np. cuda wskrzeszenia z martwych, a wiecznością, której przejawem stało się powstanie z martwych Jezusa do całkowicie nowego życia. Wprawdzie kształt tego nowego życia pozostaje tajemnicą, ale wiemy, że za przykładem Zbawiciela „to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność” (1 Kor 15,54). Chrześcijanom towarzyszy więc niezłomna pewność, że doczesność nie jest pustką, ma bowiem swój kierunek i dopełnienie w wieczności. Los Jezusa stanie się udziałem tych, którzy za Nim poszli i przyjęli zbawienie, które On nam wysłużył i ofiaruje. 

Aktualności

Zgromadzenie
Księży Marianów w Polsce
Stowarzyszenie
w USA
Wydawnictwo
Księży Marianów
Sanktuarium
w Licheniu

 

CENTRUM  STOWARZYSZENIA  POMOCNIKÓW  MARIAŃSKICH
ul. Gdańska 6A, 01-691 Warszawa        tel. 0-22 833-74-05; fax: 0-22 833-32-33
e-mail: spm@marianie.pol.pl 

Numer rachunku bankowego:
PKO SA VII/O Warszawa 53-1240-1109-1111-0000-0515-2270