Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich
Linia modlitwy
Pielgrzymki
Spotkania
Publikacje
Bractwo szkaplerzne
Strona główna

Z Niepokalaną
... przekazujemy wiarę w rodzinie   Zima 4(52) 2007

AFRYKAŃSKIE BOŻE NARODZENIE / ks. Ryszard Kusy MIC

Na przełomie XIX i XX w. do Kamerunu, dużego kraju położonego w zachodniej Afryce, zaczęło docierać coraz więcej misjonarzy. Wraz z nauką podstawowych prawd wiary i towarzyszącym temu chrztom, misjonarze przekazywali też niektóre chrześcijańskie obrzędy i zwyczaje, starając się je wpisać w lokalną kulturę, zachowując równowagę między wiarą chrześcijańską a miejscowymi wierzeniami i tradycją.
Do najważniejszych dni w roku tak liturgicznym, jak i kalendarzowym należy dzień narodzin Jezusa Chrystusa – Boże Narodzenie. Zobaczmy, jak wygląda on dzisiaj w chrześcijańskiej rodzinie w Kamerunie...

Tego dnia rodzina stara się być w komplecie. Uczące się czy studiujące dzieci robią wszystko, aby na Boże Narodzenie być w domu. Dzień wcześniej dzieci zdobią „salon”, główne pomieszczenie domu czy chaty, rozwieszając girlandy i łańcuchy z liści mango lub palmy, bogatsi kupują w sklepie lub wiejskim butiku europejskie elementy wystroju. Niektórzy przygotowują też małe szopki, które umieszczają na honorowym miejscu w głównej izbie.
W bożonarodzeniowy poranek wszyscy, a zwłaszcza młodzi, starają się wstać jak najwcześniej, aby być pierwszymi składającymi świąteczne życzenia, gdyż adresat pierwszych życzeń jest zobowiązany podziękować za nie małym prezentem. Często kobiety już wcześnie rano przygotowują za domem w ich afrykańskiej kuchni na trzech kamieniach małe pączki – ulubiony smakołyk nie tylko najmłodszych – aby móc podziękować za pierwsze bożonarodzeniowe życzenia od swoich dzieci i sąsiadów. Składanie życzeń trwa również po Mszy św., na którą przychodzą prawie wszyscy, także ci, którzy zwykle „omijają” kościół, nie wyłączając chrześcijan innych wyznań, a nawet członków sekt – w przypadku, kiedy brak na miejscu ich pastora.
Do kościoła wszyscy przychodzą ubrani odświętnie, a dzieci – obowiązkowo! – w nowych strojach. Ponieważ w Afryce dzieci rzadko otrzymują w ciągu roku nowe ubrania, dzień Bożego Narodzenia jest przez nie oczekiwany z utęsknieniem, gdyż nawet w najbiedniejszych rodzinach rodzice zabiegają o to, aby dać dziecku nowe ubranie, w którym będzie chodzić cały następny rok. Starają się, aby było ono „kompletem”, tzn. spodnie lub spodenki i koszula powinny być w tym samym stylu i kolorze. Takie dziecko maszeruje do kościoła tym raźniej, jeśli w domu otrzymało prezent, który zabiera ze sobą na Mszę św., aby go pokazać Panu Jezusowi w żłóbku, i innym dzieciom przy okazji… W procesji z darami dzieci składają swoje prezenty przy żłóbku, aby mały Pan Jezus nie nudził się w czasie Mszy św. Dziewczynki niosą lalki (jeszcze nierozpakowane z folii; lalki będą tak „chronione” przez wiele dni, aby się nie zabrudziły), chłopcy zaś, najczęściej plastikowe samochodziki (od kilku lat kameruński minister edukacji zachęca, aby nie kupować chłopcom pistoletów zabawek, które mogą niewłaściwie wpływać na ich rozwój i postrzeganie świata).

Po południu rodzina zbiera się na wspólny posiłek. Choć spokrewnione ze sobą rodziny raczej tego dnia się nie odwiedzają, spędzając świąteczny czas we własnym gronie, to jednak wujkowie nie zapominają o dzieciach brata lub siostry i posyłają im (wysłannikiem jest z reguły jedno z jego własnych dzieci) prezenty: żywność, zabawki, pieniądze. Bożonarodzeniowy posiłek w dużej mierze jest zasługą męskiej głowy rodziny. Ojciec (lub starszy z braci) w Wigilię lub nawet kilka dni wcześniej wybiera się do lasu na polowanie lub nad rzekę na połów ryb (dawniej łowienie ryb było zajęciem raczej kobiecym). Kamerun jest bogaty w dziczyznę i ryby, w niektórych regionach można złowić nawet słodkowodne krewetki (pierwszą nazwę temu afrykańskiemu wybrzeżu – Cameroes – nadali portugalscy żeglarze, co w języku przybyszów z Lizbony znaczy „krewetki”). Łowieckim trofeum jest najczęściej antylopa, małpa lub jeżozwierz, czasami wąż boa. Mięso tego dnia jest podawane, jeśli kogoś na to stać, z ryżem (ryż jest drogi, więc tym samym bardziej „świąteczny” niż codzienny afrykański maniok, słodkie pataty czy macabo), któremu towarzyszy pikantny (bardzo pikantny!) sos z orzeszków arachidowych. Tradycyjnym napojem jest wino palmowe (alkoholowy napój o słodkawym smaku i kolorze rozcieńczonego mleka), które jest jednak wypierane, zwłaszcza w dni świąteczne, przez normalne, komercyjne piwo. Alkoholem „honorowym” w Kamerunie są trzy trunki: whisky, gin i rum; poczęstowanie nimi jest oznaką wielkiej szacunku względem gościa.

I jeszcze jedno: nie ma tu (nawet) tego dnia śniegu, nart, łyżew, nie ma Lulajże Jezuniu. Rozlegają się za to w tropikalnym lesie śpiewy ptaków, małpy psocą na końcach gałęzi, z chat dochodzi radosny gwar, a ze skleconych z patyków i gliny kuchni snuje się leniwy dym, spleciony w braterskim uścisku z zapachem pieczonego jeżozwierza w sosie arachidowym – i pośród tego ludzkiego afrykańskiego krajobrazu rodzi się Ten, Który Był, Który Jest i Który Przychodzi.

Aktualności

Zgromadzenie
Księży Marianów w Polsce
Stowarzyszenie
w USA
Wydawnictwo
Księży Marianów
Sanktuarium
w Licheniu

 

CENTRUM  STOWARZYSZENIA  POMOCNIKÓW  MARIAŃSKICH
ul. Gdańska 6A, 01-691 Warszawa        tel. 0-22 833-74-05; fax: 0-22 833-32-33
e-mail: spm@marianie.pol.pl 

Numer rachunku bankowego:
PKO SA VII/O Warszawa 53-1240-1109-1111-0000-0515-2270