|
Z
Niepokalaną
...
dziękujemy Bogu za Jego miłosierdzie Wiosna 1(53) 2008
Miłosierdzie Boże w świetle
Biblii / ks. prof. Waldemar Chrostowski
Wiele do myślenia daje etymologia słowa
„miłosierdzie” w jęz. hebrajskim. Urobiono je od rzeczownika rechem,
który oznacza kobiece łono, a ponieważ między matką i poczętym w jej
łonie dzieckiem istnieje absolutnie wyjątkowa, wręcz cielesna więź,
przesądza ona o naturze miłości macierzyńskiej. Miłość matki jest
silniejsza i trwalsza niż każda inna miłość. Na kartach Starego
Testamentu Bóg jest czczony i uwielbiany jako El rachamim, co się
tłumaczy „Bóg miłosierny”. Oznacza to odniesienie do Boga obrazu
miłości macierzyńskiej, czyli macierzyńskiego przywiązania i
czułości, a także troskliwego pochylenia się nad maleństwem.
Przymierze jako wyraz miłosierdzia
Bożego
Wybranie Izraela spośród innych ludów i narodów oraz
przeznaczenie go do ufnego świadczenia o jedynym Bogu było przez
Izraelitów przeżywane jako owoc i dowód Bożego miłosierdzia, którego
trwały skutek stanowi niewzruszona wierność. Był to wolny akt Bożej
miłości, nie liczący się z ludzkimi uwarunkowaniami. W Księdze
Powtórzonego Prawa czytamy: „Pan wybrał was i znalazł upodobanie w
was nie dlatego, że liczebnie przewyższacie wszystkie narody, gdyż
ze wszystkich narodów jesteście najmniejszym, lecz ponieważ Pan was
umiłował i chce dochować przysięgi danej waszym przodkom” (7,7-8).
Miłosierdzie i łaska idą w parze. Macierzyńska miłość Boga tworzy i
kształtuje lud Bożego wybrania, który może się całkowicie zdać na
miłosierdzie swojego Pana. Nie znaczy to, że opieka Boża jest
bezwarunkowa ani że można ją wymusić. Na miłosierdzie Boże trzeba
liczyć, należy też o nie pokornie się starać, ale nie można nim
swobodnie dysponować, jest bowiem darem niezasłużonym, owocem wolnej
woli Boga. Słaby człowiek czy krnąbrny lud może jednak być pewny, że
Bóg jest wierny swoim obietnicom oraz miłości, jaką nas obdarzył.
Bóg nie jest bowiem taki, jak człowiek, czyli zmienny, podatny na
kaprysy i chwiejny, nie zaprzestaje więc szukać człowieka na
wszystkich jego drogach, nawet jeżeli stały się one pokrętne i złe.
Tam gdzie zagubiony człowiek nic nie może, Boża łaska czyni cuda.
Biblijny Izrael od początku swojej historii doświadczył Bożego
miłosierdzia i uczył się być na nie stale otwarty. Co więcej, zaznał
paradoksu polegającego na tym, że im dalej odchodził od Boga i
sprzeniewierzał się Jego woli, tym bardziej przekonywał się, że Bóg
po miłuje i znowu do siebie sprowadza. Jednym z najbardziej
wyczekiwanych skutków miłosierdzia było nawrócenie, rozumiane jako
teszuvah, czyli „powrót” do Boga. Widać to doskonale w biblijnych
opowiadaniach o wędrówce Izraelitów spod Synaju, a następnie w
opisie osiedlania się w Ziemi Obiecanej.
Stary Testament objawia fundamentalną prawdę o Bogu, głosząc, że
zawsze szuka On człowieka. Dzieje się tak, ponieważ przeznaczył nas
dla siebie. Nawet grzechy i niewierność nie powstrzymują Boga od
okazywania miłosierdzia; przeciwnie, staje się ono jeszcze bardziej
intensywne, gdy zaś towarzyszy mu nawrócenie, wydaje błogosławione
owoce. Jedynie całkowite zamknięcie się na dobroć Bożą albo jej
pełne pychy odrzucenie, czyli zatwardziałość, uniemożliwiają
skorzystanie z Bożego miłosierdzia. Bóg jest wtedy, chociaż brzmi to
nieprawdopodobnie, jakby bezradny, szanuje bowiem wolną wolę
człowieka nawet jeżeli obraca się ona przeciw Niemu (por. Iz
6,9-10).
Izraelici coraz lepiej widzieli i rozumieli, że Boże miłosierdzie
nie ogranicza się wyłącznie do nich. Liczne przejawy Bożej dobroci i
łaskawości dostrzegamy w opowiadaniu o prapoczątkach świata i
człowieka, zamieszczonym w Księdze Rodzaju 1-11, a także w biblijnej
tradycji mądrościowej. Wyraźnie przewija się w niej nurt wysławiania
Bożej opatrzności i miłosierdzia nad całą ludzkością i każdym
człowiekiem, który na mocy dzieła stworzenia jest dzieckiem Bożym.
Przypowieść o miłosiernym ojcu
Jednym z najbardziej widocznych aspektów miłosierdzia Bożego w
czasach Pierwszego Przymierza było ukierunkowanie wybrania Izraela
ku przyszłości, zamierzonej i stopniowo urzeczywistnianej przez
Boga. Szczytem tego wspaniałego procesu stało się wcielenie Syna
Bożego w osobie Jezusa, poczętego i zrodzonego z Maryi Dziewicy.
Niepokalane Poczęcie Maryi to wspaniały owoc miłosierdzia Bożego,
ukierunkowanego ku zbawieniu całej ludzkości i każdego człowieka. W
pieśni Magnificat Maryja wielbi Boga (Łk 1,49-50.54): „wielkie
rzeczy uczynił mi Wszechmocny / i święte jest Jego imię, / a
miłosierdzie Jego z pokolenia na pokolenie dla tych, którzy się Go
boją. / Ujął się za sługą swoim, Izraelem, / pomny na miłosierdzie
swoje”.
Ewangelia według św. Łukasza bywa trafnie określana „Ewangelią
miłosierdzia”. Znajdujemy w niej najmocniejsze podkreślenie udziału
Maryi w dziele zbawienia dokonanym przez Jej Syna. Obraz
miłosierdzia Bożego, przedstawianego na kartach Biblii na
podobieństwo miłości macierzyńskiej, został ubogacony o nowe rysy,
uwzględniające specyfikę miłości ojcowskiej. Dochodzi to najpełniej
do głosu w przypowieści o synu marnotrawnym, którą poprawniej byłoby
nazywać przypowieścią o miłosiernym ojcu, bo jest poruszającym
obrazem miłości, jaką Bóg Ojciec żywi względem nas (Łk 15,11-32).
Ewangelista umieszcza ją obok dwóch innych przypowieści, których
zasadniczym tematem jest miłosierdzie Boże: o zabłąkanej owcy
(15,1-5) i o zagubionej drachmie (15,6-10).
Wśród pięknych wątków prawdziwie wzruszającej przypowieści naszą
uwagę zwraca przede wszystkim fakt, że miłość ojca wobec syna
marnotrawnego wyprzedza jego nawrócenie. Kiedy zdecydował się na
powrót do domu, okazało się, że ojciec ujrzał go już wtedy, „gdy był
jeszcze daleko”, a więc na niego czekał. Jej naturalnym owocem było
miłosierdzie, tak ogromne, że spowodowało wzburzenie i protesty
starszego syna. Podobne mechanizmy dochodzą do głosu w naszej
religijności. Odczuwamy pokusę, by w konfrontacji między
sprawiedliwością Bożą i Bożym miłosierdziem opowiadać się po stronie
sprawiedliwości, jednak z jednym wyjątkiem, a mianowicie wtedy,
kiedy to miłosierdzie dotyczy nas.
Jeden z największych paradoksów polega na
tym, że Bóg okazuje miłosierdzie, zanim Go o to poprosimy.
Nasza prośba nie tyle zmienia Jego usposobienie, ile czyni nas
podatnymi na owocne przyjmowanie Bożej łaskawości. Każdy człowiek
potrzebuje Bożego miłosierdzia, a ci, którzy o tym wiedzą,
wypraszają je również dla tych, którzy bez pomocy bliźnich oraz bez
ich wstawiennictwa nie otworzyliby się na dobroć, której sprawcą
jest Bóg.
|