Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich
Linia modlitwy
Pielgrzymki
Spotkania
Publikacje
Bractwo szkaplerzne
Strona główna

Z Niepokalaną
... dziękujemy Bogu za Jego miłosierdzie   Wiosna 1(53) 2008

Miłosierdzie wyprowadzające życie ze śmierci / ks. Eugeniusz Zarzeczny MIC

Jaki jest Bóg, w którego wierzymy? To pytanie raz po raz powraca w naszej głowie. Jaka jest najważniejsza cecha Boga? Jak najlepiej próbować Go sobie zapisać w świadomości… Przecież bardzo lubimy mieć uporządkowane pojęcia. Szufladki naszej głowy aż „jęczą”, żeby je zapełnić. Boga też próbujemy wcisnąć w jedną z nich. W naszym uporządkowanym świecie każdy musi być jakoś zaklasyfikowany. Inaczej jest nam nieswojo.
A więc co z tym Bogiem? Wszechmocny. Może wszystko. Chociaż nie tak do końca. Jak proszę Go o coś, to nie zawsze się spełnia. Wieczny. Owszem. Ale co to właściwie dla mnie znaczy?… Jedyny. Mniejszy kłopot, niż gdyby było ich więcej. Tak nawet lepiej. Stwórca. No, tak. Mógłby co prawda bardziej się opiekować tym, co stworzył, a tak trzeba jakoś samotnie ciągnąć ten wózek. Surowy sędzia. O, tutaj trzeba uważać. Pewnie swoim ciągle otwartym okiem śledzi każdy nasz ruch, skrzętnie zapisując w swoim Boskim kajeciku wszystkie nasze, hm, „wybryki”. Ojciec! Chociaż, jak sobie przypominamy z własnej historii naszych ojców, wcale nie musi to być coś szczególnego. Ale, ale… Słuchamy często rozgłośni katolickich, a i w kościele też mówią, że jest Miłosierny
Na tym zakończymy nasze sarkastyczne pseudorozważania.
Dwa ostatnie wyrażenia określają rzeczywistość o wiele głębszą, niż możemy sobie wyobrazić, korzystając jedynie z naszej pamięci, stereotypów czy projekcji. Bez spojrzenia na historię zbawienia, zawartą przede wszystkim w słowie Boga – Biblii - będziemy nieco chaotycznie biegać od idei do idei. Cała historia zbawienia, czyli historia Boga i człowieka zmierza do punktu kulminacyjnego – Paschy Jezusa Chrystusa. Inaczej mówiąc: do tajemnicy Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. W Ewangelii św. Jana czytamy: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (3,16).
Po grzechu pierworodnym człowiek nie mógł znieść obecności Boga. Grzeszność, zapatrzenie w siebie, nieufność wobec Boga sprawiły, że zaczął się ukrywać przed Bogiem; Jego miłość powodowała lęk. Dlatego człowiek musiał opuścić raj, by wyruszyć w drogę, by na nowo uczyć się zaufania. Bóg też nie przestał za człowiekiem tęsknić. Raz po raz, stopniowo, jakby na nowo się objawiał, dając znaki swojej troski. Czynił to z miłosierdzia, które nie jest litością, „wielkopańskim” gestem. Jest ono pochyleniem się z miłością nad czyjąś niedolą, biedą, niemocą. Jest to światło dane tym, którzy błądzą w ciemnościach, szukając drogi. Ur chaldejskie Abrahama, urodzajna ziemia Goszen dla rodziny Józefa, Ziemia Obiecana dla narodu wybranego czy wreszcie Dom Ojca dla uczniów Chrystusa – to cel drogi, znak wybawienia.
Bóg pochyla się nade mną, bo jest wierny miłości, która sprawiła, że mnie stworzył. A kiedy błądzę, nie spocznie, aż mnie odnajdzie. Posłał Syna swego, by stał się moim bratem, by wyrwał mnie z niewoli moich lęków przed śmiercią, przed pętami, które uniemożliwiają mi poruszanie się w drodze do Domu Ojca. Chrystus umarł… dla mnie. Zmartwychwstał… dla mnie. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Jezus nazwał mnie swoim przyjacielem… Więcej: do Marii Magdaleny powiedział po zmartwychwstaniu: „(…) udaj się do moich braci i powiedz im: »Wstępuję do Ojca mego i Ojca Waszego…«„ (J 20,17). Nazwał mnie bratem, a Boga - Ojcem.
Owe słowa, wypowiedziane przed i po ukrzyżowaniu oraz zmartwychwstaniu, są niczym woda na wyschłą ziemię, jak otwarcie grobu, jak lawa, która topi lodowiec. Przyjaciel, brat, syn. Tak Bóg - Syn i Ojciec - zwracają się do mnie! Czyż trzeba czegoś więcej? W Jezusie Chrystusie dokonuje się Pascha, co w języku aramejskim oznacza „przejście”. Również moja pascha: ze śmierci do życia, z beznadziei do szczęścia, ze smutku do radości, z grobu zwątpienia do wciąż odnawiającej się wiary i zaufania…
Święty Symeon Nowy Teolog, grecki mistyk z przełomu IX i X w., mówi, że z Chrystusem wychodzę z grobu do nowego życia. Już nie muszę kręcić się wokół siebie, sam się pocieszać, żebrząc okruchów miłości. Bóg Miłosierny to sprawił. W Jezusie Chrystusie objawił się w pełni. Jego wszechmoc to panowanie nad śmiercią. Jego wieczność to miłość, która była na początku i nieustannie trwa. Jest Jedyny, bo nikt nie potrafi tak kochać jak On. Jest Stwórcą, bo Jego miłość stwarza mnie na nowo, kiedy upadam. Sądzić mnie będzie z wiernej miłości, nie z martwego perfekcjonizmu. Ojciec Miłosierny… Wydarzenia przypominane i uobecniane dziś w liturgii przez Triduum paschalne pokazują drogę, którą przeszli uczniowie. To droga, którą przechodzę jakże często. Jest zapał uczniów z Wieczernika („nigdy w Ciebie nie zwątpię”), po którym pojawia się lęk w obliczu grożącego niebezpieczeństwa (wszyscy uciekli). Okazuje się, że tak wiele jest we mnie lęku o to, co mogę stracić, trwając przy Chrystusie. Jest również zdrada z lęku przed śmiesznością (tak często uczniowie Chrystusa są ośmieszani) i utratą twarzy (co o mnie powiedzą?). Potem przychodzą łzy, że tak niewiele trzeba, bym, ulegając pokusie, zranił najczystszą Miłość. Potem pełne napięcia oczekiwanie, poczucie pustki, kiedy Go nie ma w moim życiu, i lęk, że wszystko stracone. Bolesna niepewność, czy Bóg mi przebaczy… A potem spadają niczym grom z nieba słowa: „...miłujesz mnie więcej aniżeli ci”? (J 21,15).
Bóg w Zmartwychwstałym przychodzi znowu, pochyla się nad nędzą mojej nieporadności, przywraca mi godność i mówi o sobie jako o Ojcu, który mnie przepasze (uzdolni do drogi) (J 21,18). Teraz już wiem. Największym przymiotem Boga jest miłosierdzie, które ze śmierci wyprowadza życie. Już znam Ojca.

Aktualności

Zgromadzenie
Księży Marianów w Polsce
Stowarzyszenie
w USA
Wydawnictwo
Księży Marianów
Sanktuarium
w Licheniu

 

CENTRUM  STOWARZYSZENIA  POMOCNIKÓW  MARIAŃSKICH
ul. Św. Bonifacego 9, 02-914 Warszawa       tel. 022 6519029,  022 8337405; fax: 022 8333233
e-mail: spm@marianie.pol.pl 

Numer rachunku bankowego:
PKO SA VII/O Warszawa 53-1240-1109-1111-0000-0515-2270