|
Z
Niepokalaną
...
bądźmy uczniami Chrystusa Lato 2(54) 2008
„Ja was wybrałem, abyście owoc
przynosili”
Tymczasem Pismo św. nie zostawia
wątpliwości, że prawdziwym darem Bożym jest zarówno powołanie, jak i
ufna odpowiedź, której udziela powołany. Jezus Chrystus powołuje
tych, których sam chce, a jednocześnie uzdalnia ich do pójścia za
Jego wezwaniem i podjęcia zobowiązań, które towarzyszą osobistej
realizacji powołania. W powołaniu i odpowiedzi na nie spotykają się
więc dwie miłości, lecz w gruncie rzeczy stanowią one znak i owoc
działania Boga, który jest Miłością.
„Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was
wybrałem”
Przypominając przykazanie miłości braterskiej, Jezus podkreśla
szczególną przyjaźń, jaka łączy Go z tymi, których powołał.
Zwracając się do Apostołów, mówi: „Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja
was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc
przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o co
Go poprosicie w imię moje” (J 15,16).
Powołania nie da się wytłumaczyć w obrębie i w kategoriach czysto
ludzkiego doświadczenia. Dawcą jest Bóg, którego wezwanie ma
charakter osobisty, zawsze wyjątkowy i niepowtarzalny. Powołanie
stanowi tajemniczy owoc wybrania, które pozostaje dla nas
niezrozumiałe, wynika bowiem z logiki zamierzonej i
urzeczywistnianej przez Boga. Każdy doświadcza go na sobie tylko we
właściwy sposób jako głos, który wśród najrozmaitszych okoliczności
życiowych dobywa się z głębi wnętrza i sumienia. Przez powołanie
Bóg wchodzi w życie człowieka i odmienia je na zawsze. Zdarza
się, że głos powołania bywa tłumiony i odsuwany, ukrywany i
zagłuszany, ale wtedy jeszcze bardziej zyskuje on na sile. W
przypadku odmowy przeobraża się w wyrzuty sumienia oraz niepewność.
Człowiek, który nie podejmuje powołania, odczuwa boleśnie brak
spełnienia się.
Dzieło stworzenia sprawia, że każdy człowiek jest dzieckiem Bożym,
zaś głos powołania uświadamia i uzdalnia do szczególnej relacji z
Bogiem. Powołany staje się nowym stworzeniem, a jego życie nabywa
nowego sensu, ponieważ jest narzędziem Boga w realizacji dzieła
zbawienia. Przyjęciu powołania towarzyszy rosnąca odpowiedzialność,
która świadczy, że ma ono zawsze wymiar społeczny. Bóg nie
udziela daru powołania ze względu na tego konkretnego człowieka, do
którego jest ono skierowane, lecz ze względu na innych, by
przysporzyć im dóbr, jakich pragną i potrzebują. Nadaje to powołaniu
wymiar wspólnotowy i sprawia, że we wspólnocie wydaje ono
błogosławione owoce.
Jednak właśnie we wspólnocie powołanemu, który staje się własnością
Boga, towarzyszy samotność. Wynika ona z tego, że w pewnych
sytuacjach musi się stanowczo przeciwstawić temu, co go otacza,
niezłomnie wzywać do przestrzegania woli Bożej i stać na straży
przestrzegania Bożych przykazań. Moc, jaka wówczas jest mu
potrzebna, nie jest jego dziełem. Licząc wyłącznie na własne siły,
rychło poniesie porażkę, bo w świecie nie brakuje przejawów zła,
których działanie jest podstępne i porażające. Prawdziwą mocą
powołanego jest Bóg, a posłuszeństwo Jego woli oznacza oddanie się
Mu na wyłączną i ofiarną służbę.
„Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”
Na kartach Pisma św. mamy wiele narracji o powołaniach.
Najbliższe jednak doświadczeniu chrześcijańskiemu są narracje o
powołaniach, które dotyczą Apostołów i uczniów Jezusa.
Wiele światła na istotę powołania rzuca ewangeliczna relacja o
powołaniu Piotra i Andrzeja, jego brata (Mt 4,18-20). Jezus
spotkał nad Jeziorem Galilejskim dwóch braci, którzy „zarzucali
sieć w jezioro, byli bowiem rybakami”. Obaj mieli dobry zawód, który
zapewniał im i ich rodzinom godziwe utrzymanie. Co więcej, Szymon,
nazwany później Piotrem, był już żonaty. Brak informacji o losach
jego żony i wzmianka o teściowej, którą Jezus uzdrowił (Mt 8,14-15),
pozwalają się domyślać, że już w tym okresie życia Szymon był
wdowcem. Powołanie to nie wybór nowego zawodu albo próba rozpoczęcia
czegoś na nowo z myślą, by uzyskać jeszcze lepsze rezultaty. Nie
jest też wynikiem namysłu ani oceny rozmaitych ewentualności, jakie
się nasuwają w refleksji na temat bliższej i dalszej przyszłości.
Niesie ono ze sobą wielką niewiadomą, przygodę duchową, której
człowiek nigdy nie rozpoczyna sam, lecz za natchnieniem i z pomocą
Boga.
Zaczynając swoją publiczną działalność, Jezus wchodzi głęboko i
nieodwołalnie w życie obydwu braci. Czyni to w momencie, kiedy jest
ono ułożone, uporządkowane i zaplanowane. Obaj mieli z czego żyć, i
nic nie zapowiadało, że cokolwiek w ich losach może się zmienić.
Powołanie burzy spokój i ustalony porządek, nie dając czasu ani
możliwości na drobiazgowe przemyślenia. Jezus przychodzi w
porze, która w żaden sposób nie wygląda na bardziej odpowiednią i
sprzyjającą niż inne. Mówiąc inaczej, każdy czas jest stosowny i
dobry dla Boga, który zamierza coś przez nas osiągnąć.
Jezus rzekł do braci: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami
ludzi” (Mt 4,19). Odnosimy słuszne wrażenie, że nie jest możliwy
sprzeciw, ponieważ słowo Pana zobowiązuje do posłuszeństwa i
działania. Kiedy Bóg zwraca się do człowieka, Jego słowo staje
się przykazaniem. „Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za
Nim” (Mt 4,20). Nie ma tu żadnej rozmowy, dyskusji ani jakichkolwiek
ustaleń czy pertraktacji. Nie można pominąć pytania, dlaczego
Szymon i Andrzej bez żadnego wahania udzielają pozytywnej odpowiedzi
na słowa, które Jezus do nich skierował. Pojmują je i przeżywają
jako polecenie, któremu nie można się oprzeć, jako przykazanie
dające życie oraz jako zobowiązanie. Dobrze widać, że nie wyobrażają
sobie, by mogło być inaczej. Odpowiedź na powołanie rodzi się ze
spotkania z Jezusem i pierwszej intuicji, że jest On kimś absolutnie
wyjątkowym i niezwykłym. Nie można powierzyć całego swojego życia i
losu każdej napotkanej osobie. Nie wynika stąd wcale, że odpowiedź
obu braci oznaczała zerwanie wszelkich dotychczasowych więzi. To
właśnie odtąd Jezus zatrzymywał się w domu Piotra w Kafarnaum, a
uzdrowienie teściowej świadczy, że Piotr nadal podtrzymywał kontakty
z rodziną. Nowość polegała na tym, że Jezus zajął w życiu powołanych
pierwsze miejsce, na skutek czego wszystko inne znalazło się na
swoim miejscu.
Jezus nie tylko wzywa Szymona i Andrzeja do pójścia za Nim, lecz
także sprawia w nich łaskę skutecznej odpowiedzi. Na tym opiera się
moc wszystkich powołanych. Gdyby było inaczej, odpowiedź na głos
Boga byłaby rezultatem ludzkich uzdolnień i możliwości, jak np.
łowienie ryb. Obaj rybacy słyszą: „Ja uczynię was rybakami
ludzi”. Skuteczność powołania i jego owoce rodzą się ze spotkania z
Chrystusem, we wspólnocie z Nim oraz dzięki Jego łasce.
|