|
Z
Niepokalaną
...
odkrywamy nasze powołanie Jesień 3(55) 2008
„Starajcie się umocnić wasze
powołanie i wybór”
Małżeństwo
Jedność między nami
Bóg powołał mnie do
dwóch cudownych rzeczy: bycia żoną i mamą. Niedawno razem z mężem
świętowaliśmy 10-lecie naszego małżeństwa, i mogę z całą pewnością
powiedzieć, że oboje jesteśmy za nie Panu Bogu wdzięczni.
Kiedy się poznaliśmy, ja miałam 16 lat, a mój mąż 17. Nad swoim
powołaniem niewiele się wtedy zastanawiałam. Wiedziałam tylko, że
chcę mieć kiedyś w przyszłości męża i dzieci. W tym czasie nie byłam
jednak zbyt blisko Boga i nawet nie wiedziałam o tym, że to Jemu
powinnam zadawać pytania o swoje powołanie. Widać jednak Bogu bardzo
zależało na tym, żebyśmy byli razem.
W tamtym czasie bardzo się z mężem różniliśmy. Pochodzimy z zupełnie
innych środowisk. Mieliśmy odmienne poglądy na wiele zasadniczych
tematów. Często się kłóciliśmy, rozstawaliśmy i cierpieliśmy ze
swojego powodu. Jednak mimo to byliśmy ze sobą bardzo związani.
Myślę, że pierwszym prawdziwym uczuciem, które nas naprawdę łączyło,
była przyjaźń.
Po kilku latach, kiedy wiedzieliśmy już, że chcemy się zaręczyć i
wziąć ślub, oboje byliśmy już bliżej Boga. Zdawałam sobie sprawę z
tego, że choć naszą wspólną wolą jest być razem, nie powinniśmy
przestawać pytać się o to zwłaszcza Boga. Nie miałam wtedy tyle
odwagi i zaufania, by w w pełni powierzyć tę sprawę Bogu. Fakty i
wydarzenia, które przeżywaliśmy, pokazywały jednak, że nasze plany
są zgodne z Jego wolą.
Myślę, że istota mojego powołania odkryła się przede mną dopiero po
ślubie. Widzę, że Bóg z wielką miłością i cierpliwością pomagał mi
dorastać do bycia żoną i mamą. Za każdym razem, kiedy w moim sercu
robiłam choć małą szczelinę dla Niego, kiedy przestawała się dla
mnie liczyć moja wola, a swoje plany odkładałam na bok, wtedy On
wkraczał w moje życie ze swoją wielką miłością.
Teraz widzę, że najważniejszą sprawą, o jaką musimy zabiegać w
naszym małżeństwie, jest jedność. Kiedy ona jest, wszystkie
pozostałe dziedziny życia układają się jak należy. Podstawą tej
jedności jest nasza wspólna modlitwa, od której staramy się
rozpoczynać każdy dzień. Dzięki niej możemy być jednością, kiedy
wychowujemy dzieci, podejmujemy ważne decyzje, ona też wpływa na
nasze wzajemne relacje. Wiem, że choć już teraz znam swoje
powołanie, każdego dnia muszę prosić Boga, by nieustannie pomagał mi
je pełnić.
Ola
O tym, że trzeba szukać i próbować poznać swoje powołanie i że nie
jest to sprawa tak oczywista, jak by się mogło wydawać, dowiedziałem
się dość wcześnie. Fakt, że „chodziłem” z moją przyszłą żoną, wcale
mi rozeznawania nie ułatwiał. Pewność, że Bóg woła mnie do
małżeństwa, zyskałem podczas spotkania młodzieży z Janem Pawłem II w
Loreto w 1995 r. Był to czas, kiedy dzięki modlitwie, z którą
przyszła łaska i obecność Ducha Świętego, mogłem naprawdę szczerze
powierzyć swoje życie Bogu, pytając Go o moje powołanie. To tam
przeżyłem z Nim prawdziwe spotkanie: upewniłem się w moim powołaniu,
które przecież jakoś przeczuwałem, i doznałem uwolnienia z niewoli
grzechu.
Dziś mogę powiedzieć, że z powołaniem jest jak z miłością – trzeba o
nie codziennie dbać i pielęgnować, by nie obumarło. Bardzo łatwo
wtedy o zgorzknienie i nudę. Dlatego staramy się z żoną trwać w
jedności, i najzwyczajniej w świecie daje nam ona szczęście.
Łukasz |