Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich
Linia modlitwy
Pielgrzymki
Spotkania
Publikacje
Bractwo szkaplerzne
Strona główna

Z Niepokalaną
... dziękujemy za dar Kościoła   Zima 4(56) 2008

Adwent w Nyakinamie / ks. Ryszard Kusy MIC

Już przed 7.00 rano w kościele harmider i szuranie butami. Jest i Pan Jezus, który to lubi. Ponad 500 dzieci ze szkoły podstawowej przychodzi codziennie na poranne Msze adwentowe. Listopad i grudzień dla uczniów rwandyjskich szkół jest czasem wakacji. Siódma rano dla tutejszych dzieci to wcale, mimo wakacji, nie za wcześnie. I tak by wstały. Bo trzeba iść po wodę. No i jest zimno. W Rwandzie, tuż pod równikiem, poranki w porze deszczowej są chłodne. A chaty z gliny i patyków lub suszonych na słońcu glinianych cegieł są często dziurawe i aż za przewiewne. Do tego wysokość (1600 m n.p.m.) i bliskość dobrze widocznych wulkanów robią swoje.

Na porannej Mszy adwentowej dzieci otrzymują karteczki: fragment, jedno lub dwa słowa z tekstu Ewangelii mówiącej o narodzeniu Jezusa. Każde dziecko chce w dzień Wigilii mieć kompletne zdanie, bo jest ono biletem wstępu na wigilię. Tak sądzą dzieci. I przez cały adwent co rano szurają butami przed Panem Jezusem. Dlaczego to wleczenie klapek po kościelnej posadzce jest tak ważne? Bo dzieci pokazują – innym dzieciom, tym bosonogim – że mają buty, co jest pewnym wydarzeniem i powodem do dumy. I uczuciem spełnionego obywatelskiego obowiązku (rząd nakazał wszystkim obywatelom obowiązkowe noszenie butów).

Dzień Wigilii. Oczekiwanie na narodzenie Akana ka Yezu (Dzieciątka Jezus) dosięga szczytu. Oczekiwanie na Pasterkę – którą tu dla dzieci sprawujemy w południe – też. Na wieczerzę wigilijną zwłaszcza. Po |Pasterce dzieci z całym tekstem uzbieranym na Mszach adwentowych ustawiają się przed bramą parafialnego Centrum Pastoralnego. Wchodzą. Jest ich ok. 300. Drugi rządek czekających na pozwolenie na wejście to dzieci z brakującym jednym wyrazem z ewangelicznego tekstu. Trzeci z dwoma, czwarty z trzema… Wchodzą. Przed bramą pokorne baranki, po wejściu na podwórze Centrum - wybuchają potokami radości, głośnym szukaniem kolegów, koleżanek. Te z większą liczbą dziur w tekście patrzą smutnie i zazdrośnie na szczęśliwców, którzy za chwilę spożyją wigilijną wieczerzę. Starsze dzieci udają obojętność: co mi tam ryż z mięsem. Najpierw nie dowierzają słowom księdza, że też mogą wejść, potem wpadają radośnie w tłum i mieszają się z innymi.
Przed bramą, nieco na uboczu, pozostało jeszcze kilkadziesięcioro dzieci. Brudne, obdarte, o smutnych oczach utkwionych w kuchnię, a właściwie w dym unoszący się z nad ogniska, na którymh gotowane są potrawy. Niektóre z nich trzymają w ręce kije. To mali pasterze z najbiedniejszych rodzin. Ubodzy, prości i z reguły niepiśmienni rodzice wolą ten mizerny zarobek niż posłanie ich do szkoły. Przecież rysowanie szlaczków i pagórków, które wtajemniczeni nazywają literami, dzisiaj pełnego garnka nie da. A w Afryce ciągle w wielu miejscach myśli się „na dzisiaj”… Przyszłość jest zbyt odległa i niepewna. Przy pustym żołądku naprawdę niepewna. Na zachętę nimuze (chodźcie) reagują niedowierzająco: czy to aby do nas? Tak, i dla was znajdzie się miejsce i talerz. Wszystkie dzieci jedzą rękami. Tak jest im wygodniej. Często kawałki mięsa zostawiają sobie na koniec, żeby dłużej nimi nacieszyć oczy. Tu przeciętna rodzina je mięso raz w roku. Na Boże Narodzenie właśnie. Lub na Nowy Rok.

Yezu yatuvukiye! Jezus nam się narodził!

Aktualności

Zgromadzenie
Księży Marianów w Polsce
Stowarzyszenie
w USA
Wydawnictwo
Księży Marianów
Sanktuarium
w Licheniu

 

CENTRUM  STOWARZYSZENIA  POMOCNIKÓW  MARIAŃSKICH
ul. Św. Bonifacego 9, 02-914 Warszawa       tel. 022 6519029,  022 8337405; fax: 022 8333233
e-mail: spm@marianie.pol.pl 

Numer rachunku bankowego:
PKO SA VII/O Warszawa 53-1240-1109-1111-0000-0515-2270