Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich
Linia modlitwy
Pielgrzymki
Spotkania
Publikacje
Bractwo szkaplerzne
Strona główna

Z Niepokalaną
... dziękujemy za dar Kościoła   Zima 4(56) 2008

Zupełnie jak Jonasz / ks. Jarosław Hybza MIC

Patrząc dziś z perspektywy czasu na moje powołanie, widzę wyraźnie, że to nie ja szukałem Boga, ale to On mnie pierwszy szukał i odnalazł. Prowadził mnie drogami, których często nie znałem, nie rozumiałem i nawet się buntowałem. To Bóg w moim życiu rozpoczął tę cudowną i tajemniczą drogę formacji, by kształtować moje serce. Przeprowadził i nieustannie przeprowadza od życia skupionego „na sobie” i ”dla siebie”do służby ludziom w duchu i mocy Jezusa.

Urodziłem się w Białymstoku w rodzinie katolickiej, w której wiara była bardziej tradycją niż żywym i głębokim spotkaniem z Panem. Ziarno wiary złożone we mnie na chrzcie św., podczas lat szkolnych spokojnie odpoczywało, a ja też nie starałem się go niepokoić i odkrywać. Po zdaniu matury podjąłem studia ekonomiczne na uniwersytecie w Toruniu. Po 2 latach zrozumiałem, że nie jest to droga, na którą zaprasza mnie Bóg. Jezus miał dla mnie inny plan. Czekając na Jego nową propozycję, podjąłem pracę.

Dojrzewanie i oczekiwanie na ważne życiowe decyzje trwało 4 i pół roku. W tym czasie jeździłem na różne rekolekcje, pielgrzymki, czytałem codziennie Biblię i wiele dobrych książek religijnych. Uczestniczyłem też w spotkaniach duszpasterstwa akademickiego przy kościele św. Rocha w Białymstoku i w katechezach dla młodzieży pracującej. Wielką rolę w mojej formacji duchowej odegrali dwaj księża tej parafii: Tadeusz Żdanuk i nieżyjący już Jerzy Gisztarowicz. Wtedy to zrozumiałem, że powołanie polega na uczynieniu w swoim życiu takiego miejsca, gdzie ostatnie słowo i decyzja należą do Chrystusa.

Wiara nigdy nie była owocem moich dociekań, poszukiwań, ale cudownym i tajemniczym darem Boga, Jego łaski i mocy. W 1982 r. po raz pierwszy pojechałem do Lichenia i właśnie tam podczas cichej osobistej modlitwy usłyszałem wewnętrzny głos: „Pójdź za Mną”, który już nigdy potem nie dał mi spokoju i nieustannie powracał. Towarzyszył mi w życiu, a ja przed nim się broniłem i uciekałem. Zupełnie jak Jonasz.

Wreszcie w 1985 r. Pan mnie powalił jak św. Pawła na drodze do Damaszku. Spotkałem żywego Jezusa i nie mogłem Mu odmówić. Będąc już w seminarium duchownym w Lublinie, wyjechałem w czasie wakacji do pomocy duszpasterskiej na Białoruś (Druja, Rosica, Borysów), i tam Jezus odkrył mi nową kartę powołania. Zobaczyłem tam ludzi zgłodniałych słowa Bożego, brak kapłanów, ogromne potrzeby ewangelizacyjne, i to był dla mnie Boży impuls do pracy misyjnej na Wschodzie (Białoruś i Kazachstan). Spotkałem tam żywego Jezusa, Tego samego, którego spotkałem na mojej „drodze do Damaszku”. On tam był, cierpiał i pragnął być głoszony. Jezus był i jest moją radością, szczęściem i jedyną nagrodą. Choć wiele razy opierałem się łasce Bożej i byłem niewierny, to zawsze do Niego powracam, znajdując ukojenie, wewnętrzny pokój i miłość w Jego otwartych, miłosiernych ramionach. Tam na Wschodzie zrozumiałem ważną rzecz, że w apostolstwie nie są najważniejsze sukcesy, osiągnięcia, akcje, działania, pomoc charytatywna, owoce duszpasterskie, pomysły czy inicjatywy apostolskie, ale moja osobista bliskość i jedność z Jezusem, moja miłość i tęsknota za Bogiem. W naszym życiu nie jest najważniejsze walczyć ze złem czy mieć nad nim władzę, ale moje osobiste zjednoczenie z Jezusem, moim Panem i Zbawicielem.

Aktualności

Zgromadzenie
Księży Marianów w Polsce
Stowarzyszenie
w USA
Wydawnictwo
Księży Marianów
Sanktuarium
w Licheniu

 

CENTRUM  STOWARZYSZENIA  POMOCNIKÓW  MARIAŃSKICH
ul. Św. Bonifacego 9, 02-914 Warszawa       tel. 022 6519029,  022 8337405; fax: 022 8333233
e-mail: spm@marianie.pol.pl 

Numer rachunku bankowego:
PKO SA VII/O Warszawa 53-1240-1109-1111-0000-0515-2270