|
Z
Niepokalaną
...
dziękujemy za dar Kościoła Zima 4(56) 2008
Chrystus tak, Kościół nie / ks. Eugeniusz Zarzeczny MIC
Stwierdzenie
„Chrystus tak, Kościół nie” robi w ostatnich czasach dość dużą
karierę. Jego korzenie można by zapewne znaleźć u samego początku
chrześcijaństwa, wśród różnych sekt. Owo twierdzenie właśnie w
naszych czasach stało się szczególnie popularne, począwszy od końca
lat 60., kiedy to na Zachodzie (szczególnie we Francji)
doszło do tzw. wydarzeń Maja’68, czyli buntu młodzieży, a wraz z nią
sporej części społeczeństwa. Jednym ze znamion tego ruchu było
zakwestionowanie autorytetów, instytucji: od państwa po rodzinę.
Kryzys wywołany buntem młodych dotknął również Kościół, który uznany
został jako jedna ze struktur ucisku1. Pokolenie
Maja’68 wprowadziło do obiegu wiele stwierdzeń i poglądów, które do
dziś zbierają obfite żniwo. Niby czasy się zmieniły, mentalność już
nie ta, a jednak kwestionowanie sensu istnienia Kościoła i jego roli
wciąż trwa, ba, nawet się nasila. Dlaczego? Czy tylko jest to
tęsknota za „bezpośrednim” odniesieniem się do Boga, bez
pośredników? Czy chodzi o wolność od „skrępowania” instytucją, która
– według tego stwierdzenia – przeszkadza w relacji do Chrystusa?
Wydaje się, że
wcale nie o wolność chodzi. Stwierdzenie „Chrystus tak, Kościół
nie” brzmi dość „szlachetnie”, wręcz ambitnie. A mimo to wyczuwa się
w nim pewną hipokryzję, a już na pewno brak zrozumienia, czym jest
Kościół, i tego, że jest On nierozłącznie związany z Osobą Jezusa
Chrystusa. W końcu sam Jezus Chrystus jest Jego Założycielem (Mt
16,18). Odrzucenie Kościoła polega częściowo na ograniczeniu go
do poziomu zewnętrznej organizacji. To tak jakby ograniczyć
osobę do ubrania, które nosi. Bywa, że nie zawsze jest zbyt
eleganckie czy pociągające, i nie spełnia wszystkich standardów
mody. Istota Kościoła leży gdzie indziej. Kościół - po
łacinie – Ecclesia (wyrażenie to pochodzi z jęz. greckiego)
oznacza społeczność, osoby, które gromadzą się w imię Boga. Kościół
to nie tylko biskupi, prezbiterzy (księża), których mniej lub
bardziej lubimy. To MY, wszyscy ochrzczeni w imię Trójcy
Przenajświętszej. Jezus powiedział, że gdzie dwaj lub trzej
gromadzą się w Jego Imię, tam On sam jest obecny (zob. Mt 18,20).
Spodobało się Bogu zbawić człowieka we wspólnocie, bo do wspólnoty
człowiek został stworzony. Kwestionując tę prawdę, kwestionujemy
dzieło i zamiar samego Boga. Tak więc
mówiąc: „Chrystus tak, Kościół nie”, popadamy w sprzeczność.
Istotą Kościoła nie jest zewnętrzna jego organizacja. Istotą
jest to, że ustanowił Go Chrystus i posłał Ducha Świętego, by
ożywiał Kościół i go prowadził.
A może jednak za
stwierdzeniem odrzucającym Kościół kryje się coś jeszcze innego?
Może kryje się za tym coś, co nie do końca jest skierowane wprost
przeciw słowu Bożemu i zamiarowi Chrystusa? Być może jest w tym
jakaś logika? Bo jeśli w czyimś myśleniu, poglądach (niezbyt
uformowanych znajomością Katechizmu czy Pisma św.) Kościół
ograniczony został do warstwy zewnętrznej, to niechybnie wyrażony
został w ten sposób jakiś sprzeciw wobec instytucji, którą
reprezentują biskupi i księża. Być może kryje się za tym zgorszenie
słabościami, grzesznością tych osób. A może po prostu jest to
rodzaj wybiegu, by uzasadnić swoją niechęć do przestrzegania zasad
zawartych w Piśmie św. Często bowiem postrzega się Kościół i
tych, którzy reprezentują jego instytucjonalną stronę, jako źródło
zakazów i nakazów, jako tych, którzy postawili sobie za cel
ograniczenie ludzkiej wolności. To również płynie z
nieznajomości chociażby Ewangelii, którą głosił Chrystus. W niej
zawarty jest obraz czułego Ojca, który wychowuje i pragnie ludzkiego
szczęścia. W niej również zawiera się prawda o człowieku,
grzeszniku, któremu przebaczono. Jezus mówi: „Jeśli chcesz, pójdź za
Mną”. Zaprasza do wolności, którą naprawdę odnaleźć można w Bogu.
I tę prawdę głosi Kościół. Owszem, są przypadki banalnego
moralizowania, sprowadzania Bożych prawd do systemu zakazów i
nakazów. Mimo to poszukujący prawdy, może ją odnaleźć. W Kościele.
Kościół jest przedziwnym organizmem, w
którym świętość spotyka się z grzesznością jego dzieci. Jest święty,
bo jego głową jest Chrystus. Jest grzeszny, bo jesteśmy w nim my
wszyscy – duchowni i świeccy – naznaczeni skutkami grzechu
pierworodnego. Jednak w tym wszystkim cudem jest to, że
świętość Chrystusa jest nieskończenie większa od naszej grzeszności.
Grzeszność duchownego może wpływać negatywnie na pozostałych
wiernych, a jego przykładne życie może ich mobilizować. Mimo to
jednak nie wpływa na skuteczność działania łaski Bożej w ich
sercach. Do świętości jesteśmy wszyscy wezwani jako ochrzczeni.
Mówienie, że nie akceptuje się Kościoła z powodu grzeszności jego
członków, w tym i duchownych, jest często usprawiedliwieniem dla
tych, którzy i tak się z nim nie identyfikują. Grzeszność i zły
przykład zawsze bolą i nie trzeba ich usprawiedliwiać. Jednak
pierwszym działającym w Kościele jest Bóg i to z Jego powodu
chodzimy do kościoła, modlimy się. Chrystus zresztą wybrał
zwykłych, prostych rybaków na swoich apostołów. Nie byli oni wolni
od słabości, ludzkich ograniczeń. Nawet zaparli się Mistrza w
godzinie próby. A jednak to ich wybrał, by szli i zakładali Kościół.
Bo ideałem chrześcijanina nie jest
nieskazitelność, lecz głęboka więź z Bogiem, oparta na zaufaniu i
wierze.
Kościół nie
przestaje głosić Dobrej Nowiny. Jej przyjęcie wiąże się z
wymaganiami, walki z egoizmem. Mówi o konsekwencjach grzechu, a
szczególnie skutkach trwania w nim. To również wielu się nie podoba.
Chcieliby, aby Bóg był jakimś dziaduniem, nie za bardzo
zorientowanym w sytuacji, naiwnie dającym przyzwolenie na każde
widzimisię człowieka, który chce sam decydować co dobra, a co złe.
To oni często kwestionują Kościół nie w imię dobra, lecz z powodu
chęci życia na swój sposób. Owo kwestionowanie to także owoc
pojmowania wiary jako sprawy czysto osobistej, w oderwaniu od
innych. A przecież Kościół to, jak głosi Sobór Watykański II,
wspólnota wiary, nadziei i miłości tu na tej ziemi. Wszyscy
jesteśmy za niego odpowiedzialni, a w nim odpowiedzialni jedni za
drugich. Tego chciał Chrystus, który ustanowił święty
Kościół jako uprzywilejowane miejsce swojego objawiania się.
______________________________
1 Duży wpływ ideologiczny miała partia
komunistyczna, wspomagana (w ramach Międzynarodówki Komunistycznej)
przez Związek Radziecki i jego tajne służby. |