Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich
Linia modlitwy
Pielgrzymki
Spotkania
Publikacje
Bractwo szkaplerzne
Strona główna

Z Niepokalaną
... i św. Pawłem umacniamy misyjność Kościoła   Lato 2(58) 2009

SZUKANIE ZAGUBIONEJ OWCY

Chrystus wychodzi do człowieka, który nie doświadczył miłości

Ewangelizacja z zakładzie poprawczym

Podstawowym  zadaniem  nowej ewangelizacji w Zakładzie Poprawczym w Studzieńcu jest rekatechizacja oraz organizowanie życia chrześcijańskiego na terenie zakładu. Praca kapelana skupia się tu przede wszystkim na nauce religii, głoszeniu słowa Bożego, przygotowaniu do sakramentów i podkreśleniu zagadnień moralnych oraz sprawowaniu sakramentów świętych. Ma to służyć ożywieniu w wychowankach wiary i doprowadzeniu ich do pojednania z Bogiem, bliźnimi i samymi sobą.

            W wychowanek po uprzednim zdeklarowaniu na piśmie może uczestniczyć w życiu Kościoła. Posłudze kapelana towarzyszy współpraca z dyrekcją i wychowawcami oraz utrzymywanie kontaktu z ludźmi świeckimi spoza zakładu.

            Najbardziej skutecznym środkiem oddziaływania jest indywidualny kontakt z wychowankiem. Wspólna praca, wspólnie spędzony czas, nie tylko w kościele, ale również w klubie, który jest na terenie zakładu, a także czas spędzony poza zakładem - umożliwiają przyjrzenie się zachowaniu wychowanków poza liturgią: jak reagują w trudnych sytuacjach i co jest dla nich ważne. Taka obserwacja pomaga później w rozwiązywaniu ich problemów. Przebywanie w klubie prowadzi również do nawiązania ich osobistej relacji z drugą osobą. Młodzież potrzebuje takich rozmów, bo po wielu latach pragnie od nowa zacząć swoje życie.

            Założeniem ewangelizacji w zakładzie poprawczym jest przeprowadzenie wychowanka przez doświadczenie miłości Boga i grzeszności człowieka, aby doprowadzić go do przyjęcia Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela, który działa nie tylko przez kapelana, ale również przez innych ludzi. Wartości, jakie przekazuje Kościół nieletnim, którzy zbłądzili w swym życiu, są bardzo ważne w procesie ich wychowania. Przeważnie nie doświadczyli oni miłości. Okaleczony osobowościowo człowiek wymaga dużo więcej opieki niż jego rówieśnicy.

            Jak się okazuje, można im pomóc. Przyjęte formy pracy duszpasterskiej przez naszego kapelana są próbą połączenia dwóch metod: głoszenia nauki Kościoła oraz wskazywania, jak można żyć inaczej.

            Andrzej Zakrzewski, Dyrektor Zakładu Poprawczego w Studzieńcu
i ks. Marek Kordaszewski MIC, kapelan Zakładu

Chrystus szuka człowieka żyjącego z dala od Kościoła

Ewangelizacja na ulicy

Coraz bardziej popularna w Kościele staje się forma głoszenia na ulicach zbawczej miłości Boga do człowieka. Jest to przedziwne doświadczenie tego, jak Chrystus szuka człowieka. Przekonaliśmy się o tym (seminarzyści mariańscy), kiedy 2 lata temu w naszych sercach zrodziło się pragnienie głoszenia Chrystusa ludziom spotkanym „przypadkowo” na ulicach naszej lubelskiej parafii.

Trafialiśmy na różnych ludzi, których reakcje były równie różne, czasem skrajne. Chodziliśmy po dwóch. Ja i mój „towarzysz” spotkaliśmy raz młodego mężczyznę. Wydawał się „życiowo twardy” i „pewny siebie”. Nie chodził do Kościoła, ale porozmawiał z nami. Krótki dialog skończył się wspólną modlitwą, podczas której na twarzy mężczyzny pojawiły się łzy. Okazało się, że nasz rozmówca nosi w sobie ból rozpadu swojego małżeństwa.

Innym razem poruszająca się z wysiłkiem kobieta zaprosiła nas do swego domu. W łóżku leżał jej mąż. W wyniku choroby miał amputowane obie nogi. Gdy zapytaliśmy, o co chciałby się z nami pomodlić (po ludzku patrząc, miał powody, by prosić o wiele), na pierwszy plan wysunął intencję o powołania do naszego Zgromadzenia. Pamiętał, że kiedyś w parafii zadeklarował modlitwę w tej intencji. I choć nasza obecność w domu tych ludzi była dla nich pociechą, wydaje się, że my sami odnieśliśmy jeszcze większą korzyść, gdyż Bóg umocnił naszą słabą wiarę.

            Dziś ludzie z różnych powodów nie wejdą do kościoła, ale z pewnością Kościół w mocy Chrystusowego Ducha może wyjść do człowieka – nawet, a może szczególnie do tego „z ulicy”, żyjącego coraz bardziej z dala od Kościoła.

                                                                                  br. Bogdan, WSD Lublin

Przyczółek ewangelizacyjny

Ewangelizacja w szkole

Należę do pokolenia, które pamięta ostatnie dni katechezy w salkach przy parafii oraz pierwsze chwile katechezy w szkole. Byłem naocznym świadkiem przejścia katechezy do szkoły i zmian, jakie dokonały się w ostatnich dwóch dekadach w mentalności młodego pokolenia. Przyzwyczailiśmy się do tego, że katecheza stała się normalnym przedmiotem w szkole, szczególnie w mniejszych miasteczkach i na wsiach. Być może wynika to z faktu, że uznajemy się w dużej części za ludzi religijnych. I dlatego często powtarzamy, że katecheza w szkole powinna być pogłębianiem wiary młodego pokolenia.

Z mojego skromnego doświadczenia jednak mogę powiedzieć, parafrazując słowa mojego profesora od logiki, jak można pogłębiać coś, czego nie ma. Katechizowałem w „budowlance”, zwykła szkoła średnia w zwykłym mieście. 80% uczniów ma, delikatnie mówiąc, luźny związek z Kościołem. Na pierwszej katechezie od razu przyznają, że nie chodzą do kościoła, nie interesuje ich to. Po kilku katechezach, rozmowach, dochodzę do wniosku, że przyczyną jest brak wiary.

Nikt do tej pory nie mówił im o spotkaniu Jezusa w ich życiu, ale przez wiele lat ciągle im powtarzano, że mają chodzić do kościoła, klękać, odmawiać formuły, modlitwy. I faktem jest, że młodzi znają jakieś formułki, znają nawet jakieś prawdy wiary, ale nie przeżyli spotkania z Bogiem, dlatego nie widzą sensu, dlatego kontestują, bo często dostrzegają obłudę starszego pokolenia, które nierzadko spełnia tylko praktyki i sprawuje puste rytuały. Staram się więc na katechezach w szkole przede wszystkim nakierowywać ich na spotkanie z Bogiem, na odkrycie w ich życiu przebaczenia grzechów przez Boga, odkrycie, że pierwsza w naszym życiu jest łaska, i wiara jest łaską.

Teraz, kiedy katechizuję w gimnazjum, tylko utwierdzam się w przekonaniu, że katecheza w szkole jest „przyczółkiem ewangelizacyjnym”. Sama obecność księdza w szkole jest okazją do spotkania, rozmowy z młodymi ludźmi o Jezusie. Nawet w większych miastach, gdzie duża część młodzieży na katechezę nie uczęszcza.

ks. Łukasz Wiśniewski MIC

Symfonia serc

Ewangelizacja w hospicjum

            Dobre hospicjum łączy słowo ze świadectwem kościelnej Caritas [miłości]. Jak pokazał Papież Benedykt XVI, bez czynnej miłości, czegoś brakuje ewangelizacji tylko słowem. Chodzi nam o pracę na najwyższym poziomie medycznym, ale przenikniętą wielką życzliwością. W nielicznych grupach charytatywnych nie dba się ani o najnowszy sprzęt, ani o zdobycie do pracy dobrych specjalistów. Ojciec Pio, chociaż miał dar uzdrawiania, założył jeden z najbardziej nowoczesnych szpitali ze wspaniałą kadrą medyczną.

            Prorokini i założycielka ruchu hospicyjnego zrobiła studia medyczne, aby mieć siłę przekonywania. My szkolimy kadrę medyczną i wolontariuszy. Oczywiście, sama wiedza to za mało. Jeśli brakuje bezinteresownej życzliwości, to nawet doskonałe leczenie niewiele pomaga. Uśmiech, znoszenie buntów chorych, edukacja i ciepło wewnętrzne połączone z ciężką pracą skutkują często wyznaniami chorych: Wy przywróciliście mi na nowo wiarę w ludzi i w Boga.

            Głównym znakiem rozpoznawczym charyzmatu hospicyjnego jest towarzyszenie, czyli zatrzymanie się przy chorym i rodzinie. Szczególnie wtedy, kiedy nie ma do zrobienia nic praktycznego. W miłości wobec wielu ludzi brakuje pogodnej obecności, która przekonuje: „Nie jesteś mi obcy”.

            Wspólnotowa służba ukazuje coś z tajemnicy Kościoła i królestwa Bożego. Wielu ewangelizatorów jest samotnymi herosami. W dobrym zespole hospicyjnym mówi się i pokazuje tę samą trudną nadzieję, ale przez symfonię serc różnych pracowników i wolontariuszy.

            Troska o chorych obejmuje także rodzinę. Ale zarazem ta rodzina oraz wszyscy ludzie dobrej woli zostają włączeni w służbę. Dlatego także w wielu hospicjach nie tylko mówi się o miłości bliźniego, ale poświęca wiele własnego czasu, aby szkolić wszystkich ludzi chętnych do pomagania innym.

ks. Andrzej Dziedziul MIC,
Dyrektor Hospicjum Domowe Księży Marianów w Warszawie

Aktualności

Zgromadzenie
Księży Marianów w Polsce
Stowarzyszenie
w USA
Wydawnictwo
Księży Marianów
Sanktuarium
w Licheniu

 

CENTRUM  STOWARZYSZENIA  POMOCNIKÓW  MARIAŃSKICH
ul. Św. Bonifacego 9, 02-914 Warszawa       tel. 022 6519029,  022 8337405; fax: 022 8333233
e-mail: spm@marianie.pl 

Numer rachunku bankowego:
PKO SA VII/O Warszawa 53-1240-1109-1111-0000-0515-2270