|
Z Niepokalaną
... bądźmy
świadkami miłości Lato
2(62) 2010
Głodnych nasycić
Świetlica profilaktyczno-wychowawcza „Okruszek” powstała przy
parafii Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Grudziądzu w
1994 r. Pomysłodawcą był ówczesny duszpasterz ks. Andrzej Dziedziul
MIC wraz ze Stowarzyszeniem Rodzin Katolickich. Od 2000 r. opiekę
nad świetlicą objął ks. Wacław Pokrzywnicki MIC, a od 2007 - ks.
Grzegorz Burdyński MIC. Warto wspomnieć, że świetlica 2009 r.
przeżywała swój jubileusz 15-lecia istnienia i przybrała za patrona
św. Joannę Berettę Molla. Przez lata swej działalności wszyscy
opiekunowie działają na zasadzie wolontariatu, a środki na
utrzymanie świetlicy pozyskiwane są z parafii, Caritas, od sponsorów
i od kilku lat z Urzędu Miasta oraz Urzędu Marszałkowskiego.
Obecnie głównym celem działań w świetlicy jest wspieranie
prawidłowego rozwoju fizycznego, emocjonalnego i społecznego dzieci
i młodzieży, którym sytuacja społeczno-ekonomiczna ich rodzin nie
pozwala na pełny i swobodny rozwój. Aby realizować postawione cele
podejmujemy w świetlicy następujące zadania: dożywianie, pomoc w
nauce, organizację czasu wolnego, zajęcia kulturalne, kulinarne,
plastyczne, muzyczne, taneczne, teatralne, sportowe, informatyczne,
psycho-edukacyjne, elementy zajęć socjoterapeutycznych.
Do świetlicy „Okruszek” uczęszczają dzieci w wieku
szkolnym, w większości z biednych rodzin, a także dotkniętych
różnego rodzaju patologiami. Dom rodzinny,
który powinien być miejscem miłości i opieki, dla niektórych jest
miejscem cierpienia, zagrożenia, rozpaczy i lęku. Tylko dzięki
dogłębnemu poznaniu sytuacji rodzinnej i społecznej dzieci i
młodzieży możemy zrozumieć ich codzienne zachowanie, problemy,
których doświadczają w szkole, w relacjach z rówieśnikami, ale
przede wszystkim te, które rodzą się w nich samych. Najważniejszą
dla nas rzeczą jest to, by przez czas spędzony w świetlicy dawać im
„normalność”, dobroć, miłość, nadzieję, wiarę.
ks. Grzegorz Burdyński MIC,
opiekun świetlicy „Okruszek”
W
ostatnim czasie spędziliśmy z wychowankami świetlicy „Okruszek”
wiele czasu na różnego rodzaju wyjazdach. Daje to możliwość dłuższej
obserwacji dzieci i młodzieży i jest okazją do różnych spostrzeżeń,
co podczas codziennych zajęć jest niemożliwe do uchwycenia. Wśród
różnego rodzaju zachowań zauważyliśmy przede wszystkim wielki
deficyt miłości, potrzebę indywidualnego traktowania, okazywania
zainteresowania każdemu osobno. Dla wychowawców świetlicy takie
postępowanie wobec dzieci jest naturalne, ponieważ często jesteśmy
związani z dziećmi emocjonalnie.
Wielkim przeżyciem dla wielu z nas i dla podopiecznych,
można by powiedzieć wydarzeniem przełomowym w relacjach
świetlicowych, był wyjazd na ferie zimowe. W czasie wielu rozmów i
zwierzeń, na co pozwalał czas i klimat wyjazdu, nasze dzieci
otwarcie zwierzały się ze swoich problemów, kłopotów rodzinnych.
Usłyszeliśmy wiele trudnych słów o braku miłości od najbliższych,
odrzuceniu i opuszczeniu w rodzinach. Dzieci mówiły także o swoich
nieszczęściach, chorobach, nałogach w rodzinie, przemocy. Ten czas
był po to, by jeszcze lepiej poznać sytuację naszych wychowanków,
wczuć się w ich doświadczenie, wysłuchać, zrozumieć. Staramy się
służyć im dobrą radą, ciepłym słowem, pocieszeniem. Cudem na te
smutki i boleści była wspólna modlitwa w kaplicy ośrodka
rekolekcyjnego. W zadziwiająco prosty sposób młodzi ludzie otwierali
swoje serca przed Jezusem, powierzając Mu swoje troski, błagania i
podziękowania, wyrażali swoją miłość, przytulając się do Niego.
Ksiądz Grzegorz starał się zapewnić naszym dzieciom jak najwięcej atrakcji
w postaci różnych wyjazdów. Jednak centralnym wydarzeniem każdego
dnia była Msza św., modlitwa różańcowa, apel na zakończenie dnia. Te
momenty pokazywały, jak wielką miłość ma Bóg względem każdego z nas.
Wielkim przeżyciem i wielkim obdarowaniem miłością było dla nas
spotkanie z ludźmi, których Bóg postawił na naszej drodze. Wśród
nich był
ks. Biskup Józef Wysocki, który sprawował z nami Eucharystię i
spotkał się w niezwykle ciepłej i serdecznej atmosferze. Wiele
życzliwości ofiarował nam ks. Eugeniusz, wychowawcy i dzieci ze
świetlicy „Niebo” działającej przy parafii marianów w Elblągu i
wiele innych osób.
Powrót do Grudziądza wiązał się z okazaniem szczególnej troski tym dzieci,
które trzeba było odprowadzić czy odwieźć do domów, gdzie nikt na
nie nie czekał albo gdzie rodzice zapomnieli o ich powrocie z powodu
trwającej kolejny dzień imprezy. Po ludzku trudno wytłumaczyć, skąd
tyle siły na to, by udźwignąć ciężar ludzkiego cierpienia, a
zwłaszcza tych najmniejszych i bezbronnych.
Wielką wdzięczność kierujemy do księży marianów (Andrzeja, Wacława,
Grzegorza), „gigantów” w rozdawaniu miłości. Oni to potrafili
zachęcić grono ludzi o wielkich, anielskich sercach, do pracy w
świetlicy na warunkach wolontariatu. Wielu z nich to ludzie o
wielkiej cierpliwości, dobroci, pracowitości, oddani całym sercem
dzieciom, kochający i stawiający je na pierwszym miejscu, dzielący
się swoimi talentami, nie szczędzący swojego czasu dla
najmniejszych. Wśród nich są także i specjaliści, którzy w sposób
profesjonalny próbują pomagać w rozwiązywaniu problemów naszych
podopiecznych. Praca wolontariuszy w
świetlicy opiera się przede wszystkim na obdarowywaniu miłością,
rozdawaniu wychowankom serca, dobroci i czasu, stworzeniu dla nich,
choć przez chwilę, namiastki normalnego życia.
Elżbieta Marzec,
wolontariuszka świetlicy „Okruszek” |